Maciej Damięcki o walce z nowotworem. Konieczna była operacja: „W Szwecji wycięto mi guza”. O mało nie doszło do tragedii

Maciej Damięcki

Maciej Damięcki

Maciej Damięcki mógł stracić głos. Aktor w szczerym wywiadzie opowiedział o kulisach swoich problemów zdrowotnych. Przypadkiem wyszło, że ma guza.

Maciej Damięcki urodził się 11 stycznia 1944 roku w Podszkodziu. Ukończył studia na Wydziale Aktorskim Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie. Wkrótce później związał się z Teatrem Dramatycznym. 77-latek ma aktorstwo we krwi. Jego rodzice także spełniali się, grając. Mężczyzna już jako dziecko wiedział, że chce iść w ich ślady. Na swoim koncie ma niezliczoną ilość ról. Nie boi się odważnych produkcji, które łamią tematy tabu. Obecnie gra w serialu Planeta Singli. Osie historii, a także występuje na deskach Teatru Capitol.

Aktor chętnie angażuje się w akcje społeczne związane ze zdrowiem. Stale przekonuje mężczyzn do regularnego badania prostaty:

Niektórzy się tego wstydzą, bo badanie prostaty polega na tym, że lekarz wkłada palec w cztery litery. Są tacy, którzy uważają, że to coś niegodnego prawdziwego mężczyzny. Ja uważam, że bardzo godnego. Przecież chodzi o zdrowie i życie. Skoro żadnej innej metody nie wynaleziono, to trzeba wykonywać to badanie w ten sposób. Nie ma w tym nic złego. Nie powinien to być temat tabu. Musimy zacząć o tym normalnie rozmawiać. Trzeba przełamać tę barierę wstydu i zacząć regularnie chodzić do urologa. Mnóstwo moich kolegów miało z tym problemy i dziś nie ma ich już wśród nas. To powinno działać na wyobraźnię – powiedział w rozmowie z Plejadą.

Maciej Damięcki o walce z nowotworem

Maciej w przeszłości dwukrotnie mierzył się z chorobą nowotworową. Mimo to ma w sobie ogromne pokłady pozytywnej energii i cieszy się życiem. W tym samym wywiadzie zdradził, jak przypadkiem okazało się, że ma guza:

Miałem grać Felka w „Królu Maciusiu I”. Umowa była już podpisana i ktoś z produkcji zauważył, że zamiast dołka mam górkę na szyi. Skierowano mnie do lekarza i okazało się, że to nowotwór, do tego złośliwy. Natychmiast wysłano mnie do Szwecji na operację.

Mężczyzna dodał po chwili, że miał ogromne szczęście. Jest wdzięczny produkcji filmu za uratowanie życia:

Gdyby nie to, że produkcja filmu pomogła w wyjeździe, pewnie już bym nie żył. W Polsce medycyna nie była jeszcze na takim poziomie, a moich rodziców nie byłoby stać na wysłanie mnie na leczenie za granicę. Dlatego często powtarzam, że aktorstwo uratowało mi życie.

Okazuje się jednak, że operacja nie obyła się bez komplikacji. Aktor mógł na zawsze stracić głos:

W Szwecji wycięto mi tego guza, ale przy okazji uszkodzono mi struny głosowe. O mały włos nie straciłem głosu.

Dobrze, że ostatecznie operacja zakończyła się pomyślnie.


Maciej Damięcki | fot. AKPA

Maciej Damięcki | fot. AKPA

Maciej Damięcki | fot. AKPA

Maciej Damięcki | fot. AKPA

Maciej Damięcki | fot. AKPA

Maciej Damięcki | fot. AKPA

Komentarze

  • Gość pisze:

    Taki live swoje przeźyli cuda cuda tato ha ha waźne źe dzieci i wnuki są zadowolone a moźe za 100źł słuźba bedźie jak za komuny w szwecji czechach ukrainie bez palca w d..pie i to tyle

Najczęściej czytane dziś

Zobacz również

Może Cię zainteresować

×