Ze strony fanów posypały się słowa otuchy i pocieszenia, głównie hejtujące byłego już partnera Węgrowskiej. Sama artystka nie odniosła się do żadnego komentarza, ale lajkowała wszystko. Dobre jest w tej smutnej historii to, że tego samego dnia Iwona wrzuciła na swojego Facebooka, kolejne rewelacje, tym razem już z pozytywnym wydźwiękiem:
Czyli w końcu udało się ustalić kto tak naprawdę jest ojcem malutkiej Lilii - tak jak zawsze podkreślała Iwona - jest nim jej (już) były partner Maciej Marcjanik. Do tytułu ojca córki Węgrowskiej pretendował również jej były mąż - biznesmen Krzysztof Madeyski, który uparcie twierdził, ze Lila jest jego córką i to z nim Iwona dochodziła prawdy w sądzie.
Iwona trzymaj się, masz śliczną córeczkę i głos jak dzwon, dasz radę ze wszystkim!