Andrzej Soltysik z żoną rozpoczęli starania o drugie dziecko. Patrycja opisała, przez co muszą przejść. „Wiem, że warto było się otworzyć”

Andrzej i Patrycja Sołtysikowie

Andrzej i Patrycja Sołtysikowie

Andrzej Sołtysik kilka dni temu w Dzień dobry TVN zdobył się na szczere wyznanie dotyczące potomstwa. Jego żona właśnie poinformowała, że nie powiedziała ostatniego słowa w kwestii posiadania dzieci. Zdradziła, przez co muszą przejść, by ponownie zostać rodzicami.

Andrzej Sołtysik jest popularnym prezenterem telewizyjnym i dziennikarzem. Swoją karierę rozpoczął w latach 90., gdy związał się z radiem RMF FM. Z biegiem czasu dostał nawet autorski program, który cieszył się wśród słuchaczy dużą popularnością. Nieco później postanowił spróbować swoich sił w telewizji. Na początku podjął współpracę z TVP3, skąd przeniósł się do Polsatu, by ostatecznie związać się na stałe z TVN. W latach 2002-2007 pełnił funkcję rzecznika prasowego Grupy TVN, a następnie został współprowadzącym Dzień dobry TVN. Na początku partnerowała mu Kinga Rusin, następnie Magda Mołek, a obecnie tworzy zgrany duet z Anną Kalczyńską.

Prywatnie Andrzej wiedzie szczęśliwe życie u boku Patrycji, z którą wychowuje syna, Stanisława Wiktora. Para musiała pokonać wiele przeciwności, by chłopiec przyszedł na świat, jednak nigdy nie tracili wiary w to, że będą mieli okazję spełniać się w roli rodziców. Zaledwie kilka dni temu Sołtysik otworzył się na temat starań o dziecko. W trakcie rozmowy z Narine Szostak publicznie przyznał, że wraz z żoną są niepłodni, jednak z pomocą medycyny udało im się zostać rodzicami.

Przyznam tak prywatnie, że ja też jestem N97, ja i moja żona, więc bardzo się cieszę, że ta kampanii jest. Miejmy świadomość, że są sytuacje, w których jedynie medycyna może sprawić, że zostaniemy rodzicami – powiedział.

Andrzej i Patrycja Sołtysikowie starają się o drugie dziecko

Para jednak nie traci nadziei na to, że uda jej się zajść w kolejną ciążę. Patrycja zamieściła na swoim blogu wpis, w którym  opowiedziała o tym, jak 7 lat temu zostali rodzicami dzięki metodzie in vitro. Przyznała, że musieli pokonać długą i wyboistą drogę.

Siedem lat temu dziewiątego grudnia 2014 roku dowiedziałam się, że jestem w wymarzonej i wyczekanej ciąży. Dziewięć miesięcy później, dokładnie dziewiątego sierpnia o godzinie 21:21 urodziłam Stasia. To tylko część magicznych dziewiątek w naszym życiu, w których moc bardzo wierzę. Przede wszystkim jednak wierzę w medycynę. Mój syn urodził się z miłości oraz dzięki leczeniu i procedurze in vitro. Jest naszym prywatnym cudem. Nie istnieją „dzieci z in vitro”, mimo rozwoju nauki żadna probówka jeszcze dziecka nie urodziła… dzieci rodzą kobiety, mamy. Natomiast rodzice w procedurze leczenia niepłodności pokonują znacznie dłuższą i krętą drogę aby spełnić swoje rodzicielskie marzenia niż zdrowe pary.

W dalszej części publikacji napisała, że już od kilku miesięcy starają się o drugie dziecko. Aby ziścić to marzenie, regularnie odwiedzają klinikę leczenia niepłodności, w której poddawani są kolejnym badaniom i zabiegom.

Otwarcie nastąpiło też z powodu ściany o której pisałam, miejsca w procesie leczenia w jakim teraz jesteśmy, oraz po prostu moje emocje się przelały i musiały wybuchnąć. Leczenie, stymulacje hormonalne ,kolejne badania, próby, nieudane transfery … to moja codzienność od wielu miesięcy i ciężko to wciąż na siłę ukrywać. Nasz brak pełnej anonimowości też nie ułatwia sprawy.

Patrycja przytoczyła również wspomnienie sprzed niespełna 8 lat. Przyznała, że czekając na kolejną wizytę w gabinecie, spotkała ich niemiła sytuacja.

[…] Pamiętam jak tych parę lat temu zanim zaszłam w ciążę ze Stasiem siedzieliśmy w poczekalni z Andrzejem i jedna kobieta ( również pacjentka czekająca z mężem na wizytę) zaczęła nam ukradkiem robić zdjęcia telefonem. Choć nie mam pamięci do twarzy, to ją zapamiętam na zawsze. Po interwencji ochrony i nakazie usunięcia zdjęć, kiedy patrzyła mi prosto w oczy zadałam pytanie: dlaczego ? Jesteś tu z tego samego powodu i szukasz sensacji?! … nie potrafiła odpowiedzieć […].

Żona Andrzeja wyznała, że przed czasem przygotowali pokoik dla maleństwa, jednak na tę chwilę nie mają pewności, czy ktoś w nim zamieszka. Mimo to przygotowują Stasia na to, że w przyszłości może zostać starszym bratem.

[…] Widzi jak robię zastrzyki, jak zażywam leki lub jak biorę na koleją wizytę coraz grubszą teczkę z badaniami. Tłumaczymy mu że, czasem rodzice potrzebują pomocy pana doktora, że mama musi robić badania i przygotować brzuszek na dzidziusia. Dostosowujemy wiedzę do jego wieku ale też nie ukrywamy tego co się dzieje. Nie obiecuję że na 100% pusty pokój dziecięcy w naszym domu znajdzie lokatora ale mogę go z całego serca zapewnić że zrobię wszystko żeby to marzenie się spełniło. […]

Sołtysik potwierdziła również słowa męża, że oboje zmagają się z chorobami, przez które zmuszeni byli do sięgnięcia po pomoc lekarzy. Podkreśliła przy tym, że nikt nie powinien się wstydzić tego, że coś mu dolega, ponieważ na pewne rzeczy po prostu nie ma się wpływu.

W naszym przypadku, bez wdawania się w szczegóły problemy zdrowotne są zarówno po mojej i męża stronie, choć z naciskiem na moje schorzenia. Należy jednak pamiętać, że nawet jeśli to tylko kobieta lub tylko mężczyzna jest chory, to przecież choruje cała para. Choroby natomiast nie powinniśmy się wstydzić. Wiele razy apelowałam również, aby nie wypytywać kobiet o kwestie macierzyńskie, dziecko, kolejnego potomka … są choroby, których nie widać, ale bolą i rzutują na całe nasze życie, na nasz świat.

Na koniec publikacji Patrycja przyznała, że już nie wstydzi się mówić publicznie o tym, że zdecydowali się skorzystać z metody in vitro i teraz robią to po raz kolejny.

Teraz, już bez ukrywania się, zpodniesioną głową podejmuje kolejną walkę o marzenia, o to aby ponowny raz zostać Mamą. Jednocześnie z dumą podkreślam, że magicznego dziewiątego sierpnia zostałam Mamą z miłości dzięki metodzie in vitro.

W swojej publikacji Sołtysik poruszyła również kwestię tego, że tylko nieliczne pary mogą skorzystać z metody in vitro, ponieważ jest ona bardzo kosztowna. Myślicie, że jest szansa na to, by polski rząd ponownie wpisał go na listę zabiegów refundowanych?


Patrycja i Andrzej Sołtysikowie

Patrycja i Andrzej Sołtysikowie

Andrzej Sołtysik z żoną i synem

Andrzej Sołtysik z żoną i synem

Patrycja Sołtysik - pożegnanie z Andrzejem Sołtysikiem

Patrycja Sołtysik - pożegnanie z Andrzejem Sołtysikiem

Komentarze

Najczęściej czytane dziś

Zobacz również

Może Cię zainteresować

×