Maryla Rodowicz to niezaprzeczalnie królowa polskiej sceny muzycznej od lat 60. po dzień dzisiejszy. Zawsze śpiewa na żywo, jej przeboje znane są nie tylko w Polsce, a każdy strój sceniczny Rodowicz to prawdziwa sensacja. Diwa wydaje własną gazetę internetową Maryla Press i osobiście prowadzi swoje konta na Instagramie i Facebooku.
Fani chwalą sobie kontakt z artystką, bo często włącza się do dyskusji i odpowiada na ich pytania, jakby była ich najlepszą przyjaciółką. Ci sami fani regularnie podpytują Marylę o jej nową płytę… i tu pojawia się problem. Rodowicz nie ma pieniędzy na wydanie płyty:
Wcześniej sponsorem Maryli był własny jej mąż (przed laty założył nawet dla niej wytwórnię płytową i jak lew walczył z rozgłośniami radiowymi, by te puszczały jej piosenki) albo znane firmy, które podpisywały z nią lukratywne kontrakty twardo negocjowane przez Andrzeja Dużyńskiego, ale para się rozstała i dziś artystka musi radzić sobie sama. Przez moment rozważała nawet zainwestowanie własnych pieniędzy, ale ostatecznie zrezygnowała:
Na pocieszenie kupiła sobie dwa rasowe konie za bagatela prawie 50 tysięcy. Pierwszy z nich to koń rasy fiordzkiej, źrebak o imieniu Napoleon z Portugalii, a drugi to rumak fryzyjski:
Końmi Maryli zajmie się jej córka, Katarzyna Jasińska. Teraz artystka będzie miała pretekst, by częściej odwiedzać Kasię w jej stajni pod Krakowem.
A tak Maryla śpiewała piosenkę Włodzimierza Wysockiego Konie: