Reporterka Jastrząb Post porozmawiała z Martyną na temat TVP.
Jak się okazuje, dziennikarka jako młoda dziewczyna wysłała do TVP scenariusze programów. Dziś jednak Martyna nie chciałaby pracować w tej stacji, a zresztą to nie Telewizja Polska, a Mariusz Walter i inni ludzie z TVN dostrzegli w niej potencjał.
Ja rzeczywiście opowiadałam historię, jaka była strasznie naiwna, mając nieco ponad 20 lat, kiedy napisałam scenariusz programu wtedy motoryzacyjnego i naprawdę spakowałam te scenariusze w koperty, nakleiłam znaczki pocztowe i wysłałam do różnych telewizji w tym do właśnie powstającej telewizji TVN. Również wysłałam je do wówczas wiodących stacji TVP 1, TVP 2 i podkreślam, że dzisiaj już bym nie wysłała tam scenariuszy. Tak się złożyło, że prezes Mariusz Walter chyba miał nosa, chyba dostrzegł coś, że dał mi, takiej młodej wówczas osobie szansę. I powstał program motoryzacyjny, od którego wszystko się zaczęło.
Dlaczego Martyna nie zdecydowałaby się na pracę w TVP?
Nie jest to moja przestrzeń. Ja sobie najbardziej cenię w życiu wolność i to nie będzie chyba dla nikogo zaskoczeniem. Ja w stacji TVN zawsze miałam ogromną wolność, możliwość decydowania o sobie. Nigdy nie doświadczyłam czegoś takiego jak cenzura, jak podcinanie mi skrzydeł w tych moich szalonych pomysłach. Nie mówię, że zawsze było łatwo. Ale ostatecznie jestem tu gdzie jestem i robię to, co robię, chociaż niejednokrotnie były to pomysły absolutnie szalone. Ale jednak dostawałam zielone światło i mogłam je realizować.
Chcielibyście zobaczyć Martynę w telewizji Jacka Kurskiego?