Choć dziś Piotr Polk należy do najbardziej rozpoznawalnych polskich artystów, jego droga do swobodnego posługiwania się językiem polskim nie była oczywista.
WIDEODoda odrzuciła propozycję Edwarda Miszczaka. Marzy o fotelu w "The Voice"
Piotr Polk o swoich początkach
Aktor opowiadał, że w dzieciństwie funkcjonował w dwóch codziennych kodach: w domu słyszał głównie gwarę śląską oraz niemiecki, a kontakt z polskim miał w dużej mierze dopiero w szkolnej ławce. Z tego powodu żartował, że w jego przypadku polski mógł uchodzić niemal za kolejny język obcy.
Podkreślał też, że sporo uczył się nieformalnie — między innymi w kinie, gdzie osłuchiwał się nie tylko z angielskim, ale również z poprawnym brzmieniem polszczyzny. Z perspektywy lat oceniał, że jako nastolatek wykazał się sporą odwagą i pracowitością, bo musiał nadrabiać zaległości, których jego otoczenie wcale nie ułatwiało.
W Programie Pierwszym Polskiego Radia Polk mówił wprost: "Chyba jestem jedynym z tej rodziny, który postanowił nauczyć się płynnie języka polskiego".
Wytrwałość przyniosła efekt: młody Ślązak dostał się na studia w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi. To tam jego talent zauważył Jan Machulski.
Piotr Polk jest dumny ze śląskości
Aktor podkreślał, że nigdy nie próbował odcinać się od miejsca, z którego pochodzi, ani od języka, którym mówił jako chłopak. Tłumaczył w Polskim Radiu, że nie wstydzi się pochodzenia. Jednocześnie przyznawał, że pracował nad polszczyzną i starał się maksymalnie ograniczyć akcent — nie po to, by "pozbyć się śląskości", ale dlatego, że język jest podstawowym narzędziem pracy aktora. Deklarował też, że wciąż mógłby zagrać Ślązaka, bo związek z regionem pozostał dla niego ważny.