Maja Bohosiewicz zdradza sekret perfekcyjnej figury. Wystarczy stosować te zasady
Maja Bohosiewicz, była uczestniczka "Tańca z Gwiazdami", zachwyca formą i energią, którą zawdzięcza konsekwencji, diecie i regularnemu ruchowi. Aktorka zdradziła, jakie nawyki żywieniowe pomagają jej utrzymać nienaganną sylwetkę. Efekty widać gołym okiem.
Maja Bohosiewicz od lat jest jedną z najbardziej aktywnych gwiazd w social mediach, gdzie regularnie pokazuje kadry z wakacji, treningów i życia codziennego. Pod jej zdjęciami w bikini nie brakuje pytań o to, jak udaje jej się utrzymać tak świetną formę. Aktorka nie owija w bawełnę — jej sekret to konsekwencja i kilka prostych zasad.
Nieprzewidziane skutki zastrzyku z histaminą. Maja Bohosiewicz dzieli się doświadczeniem:
Tłusty czwartek to jedyne odstępstwo Mai Bohosiewicz!
Jakiś czas temu, w relacjach na Instagramie, Maja Bohosiewicz zdradziła, że nie była zadowolona ze swojej sylwetki, dlatego postanowiła wprowadzić miesięczny plan dietetyczno‑sportowy. Wyjaśniła, że każdego dnia pije 2 litry wody, całkowicie rezygnuje ze słodyczy i alkoholu, a do tego pięć razy w tygodniu stawia na aktywność fizyczną — choćby w formie dłuższego spaceru. Jedynym odstępstwem od zasad ma być tłusty czwartek, kiedy pozwala sobie na pączka, ale nadal bez kropli alkoholu.
Aktorka przyznała wtedy, że postanowiła pożegnać "słodką oponkę stworzoną przez gluten, cukier i Aperol", gdyż jej waga (51,3 kg przy 165 cm wzrostu) była w normie.
O dziwo, waga nie wskazuje nic ponad normę — ewidentnie zmieniły się proporcje tłuszczu do mięśni. Żaden problem (…) ciało to plastelina — wyjaśniła.
Maja Bohosiewicz o swoim treningu
Maja Bohosiewicz nie ukrywa, że w jej planie równie ważny jak dieta jest ruch. W relacjach podkreśla, że nie chodzi o wyciskanie siódmych potów na siłowni, tylko o regularność i konsekwencję. Zdarzało jej się ćwiczyć z Ewą Chodakowską, ale lubi też jogę, spacery i oczywiście taniec.
Co ciekawe, celebrytka wielką fanką ćwiczeń jednak nie jest, ale rezultaty wynagradzają jej "lenistwo".
Za każdym razem nie chce mi się dokładnie tak samo. Nie ma we mnie "bakcyla treningowego". (...) Endorfiny potreningowe? Eee, nie znam, nie znam. Znam jedynie satysfakcję z tego, że bardzo mi się nie chciało, ale zrobiłam. A im bardziej mi się nie chce, tym większa radość po — pisała na Instagramie.