To nie brak empatii, tylko bezmyślność, za którą przepraszam – napisał w social mediach.
Reporterka Jastrząb Post w rozmowie z nim wróciła do tego tematu.
Nasz rozmówca przyznał, że większość wpadek niewiele znaczy, potwierdzając, że popełnił dwa poważne błędy i wyciągnął z nich wnioski.
Ja prowadzę ten program 12 lat, więc tych wpadek miałem kilka. Już mam 49 lat, czasami czytam w internecie o tych tzw. wpadkach, ostatnio piszą dużo o wpadkach, że ktoś pomylił jednego piosenkarza z drugim, że już nie żyje, taka głupota. No ale o czymś trzeba pisać. Ja rzeczywiście popełniłem kiedyś dwa poważne błędy i staram się wyciągać wnioski. Miałem takie pomyłki, że na opak zrozumiano moje intencje i potem musiałem ponieść tego konsekwencje, potem przeprosiłem, bo rzeczywiście był to słaby żart.
Dodał, że w przypadku kontrowersyjnych zachowań prowadzących są kierowane skargi. Po chwili po raz kolejny pokajał się w związku z rzucaniem przez siebie pieczywem, choć podkreślił, że jego zdaniem był to świetny żart. Jego opinia nie ma jednak znaczenia, skoro inni ludzie poczuli się urażeni – wyraźnie zaznaczył.
Są pisane pisma do telewizji, są skargi do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, ale ja też sam sobie narzucam konsekwencje, jestem zawodowcem, staram się być zawodowcem. Jeżeli wiem, że robię program dla miliona, czy dwóch milionów osób i duża część z tych osób czuje się urażona, to chyba mój żarcik nie był dobry. Tak było z bułkami. Ja uważam, że to był świetny żart, ale co z tego, że ja tak uważam. On zranił uczucia wielu osób i w związku z tym ten żart był zły. To tak jak się operuje metaforą – jeżeli pracuje się wprost to sprawa jest prosta. Jeżeli mówisz czarne, czarne. Nie odpowiesz na to pytanie, to nie odpowiesz na pytanie. A jak odpowiesz metaforycznie żartem to jedni go zrozumieją, inni nie. Więc trzeba bardzo uważać.
Jesteście fanami Łukasza Nowickiego?