Gabriel z "Królowych życia" padł ofiarą przemocy w związku. „Byłem jak bita żona”. Po latach podzielił się swoją traumą
Przez Królowe życia przewinęło się wielu bohaterów, ale zaledwie kilku na dłużej zdobyło sympatię widzów. Do tego grona z pewnością zaliczają się Rafał Grabias i Gabriel Seweryn. W trakcie kręcenia show byli parą, która prowadziła wspólny biznes modowy w Głogowie. W 2020 roku zdecydowali się opuścić obsadę popularnego formatu TTV. Zaraz potem panowie się rozstali.
Wszystko dobyło się w atmosferze sporego skandalu, bo Gabriel spotyka się obecnie z mężczyzną, którego oskarżał o stalking.
Jest to trochę zagmatwane, ponieważ były różne sytuacje. Mnie też karmił takimi rzeczami. Ja jestem teraz sam i cieszę się wolnością. Jestem spełniony, mam swoje rośliny i po prostu żyje - komentował w rozmowie z naszą reporterką Rafał Grabias.
Panowie rozstali się w cieniu oskarżeń w mediach. Dlaczego?
Rafał i Gabriel z Królowych życia. Dlaczego się rozstali?
W mediach pojawiło się sporo plotek na temat tego, co tak naprawdę poróżniło mężczyzn, którzy wydawali się być w sobie szaleńczo zakochani. Pojawiły się takie, że Gabriel zdradzał Rafała. Po długim milczeniu projektant udzielił wywiadu, w którym opowiedział o kulisach rozstania. Zdobył się przy tym na bardzo osobiste wyznania.
To nie ja pierwszy dopuściłem się zdrady. Nie mówiąc już o tym, że w moim związku od sześciu lat nie było seksu - powiedział Pomponikowi.
Wyznał też, że za zamieszanie w mediach wokół ich rozstania winę ponosi Rafał:
Przyznaję, że ta medialna szopka była kompletnie niepotrzebna. Tyle że inicjatywa w publicznym praniu brudów nie należała do mnie. Nigdy nie zatrudniałem speców od publicity, którzy by kreowali na potrzeby portali i kolorówek plotkarskich newsy - mniej czy bardziej prawdziwe - na temat naszego pożycia. Większość tygodnia spędzam w swojej pracowni w Głogowie na Dolnym Śląsku i haruję jak wariat. (...) Nigdy w życiu nie dostałem niczego za darmo. Zmierzam do tego, że zwyczajnie nie mam czasu na inspirowanie mediów. Tym zajmował się mój eks, bo nie miał niczego innego do roboty. Mieszkał w moim warszawskim apartamencie, kontaktował się z dziennikarzami i prowadził nasze social media. (...) Zamieszczał na nich to, co chciał i w efekcie wyszło, jak wyszło, czyli cyrk na kółkach – powiedział.
Gabriel zdradził, że udział w show miał być sposobem na ratowanie relacji:
Do programu poszedłem dla funu i fejmu, czyli z próżności. I przede wszystkim po to, by ratować związek, który od dawna nie istniał, czego ja sam nie przyjmowałem do wiadomości. Naiwnie wierzyłem, że udział w "Królowych życia" zdziała jakiś cud. Na szczęście to wszystko już za mną – wyznał Seweryn.
Nie ukrywa, że związek był dla niego toksyczny i o mało nie skończył się tragedią:
Byłem ofiarą manipulacji i przemocy psychicznej. Mówię to po raz pierwszy publicznie: potrzebowałem specjalistycznej pomocy i skończyłem u psychiatry! (...) Powiem więcej: pan doktor uratował mi życie! Miesiącami za rączkę wyprowadzał mnie z toksycznego związku. Nie obyło się bez psychotropów. Byłem jak bita żona, która nie jest w stanie odejść od męża oprawcy. Takie są fakty – powiedział w rozmowie z Pomponikiem.
Dziś Seweryn jest szczęśliwy u boku nowego partnera, którym jest stylista Kamil Biela. Ten sam, który występował w mediach jako stalker, który prześladuje Gabriela. Zostali parą, a krzywdzące informacje okazały się efektem działań osób trzecich.
Cieszę się, że w końcu udało mi się definitywnie zamknąć tamten rozdział życia, choć wcale nie było to łatwe i ciągnęło się zdecydowanie dłużej, niż powinno. Najważniejsze jednak jest to, że nareszcie mogę oddychać pełną piersią i cieszyć się urokami życia. U boku mojego kochanego Kamila czuję się naprawdę szczęśliwy. W końcu jestem szanowany, nie ma kłótni, wyzwisk, intryg. Dlatego codziennie tuż przed zaśnięciem wypowiadam to samo zaklęcie: »Chwilo, trwaj«! – wyznał Pomponikowi.
Co z Rafałem Grabiasem? Jest singlem, ale znalazł swoją pasję i jest szczęśliwy:
Jestem teraz sam i cieszę się wolnością. Jestem spełniony, mam swoje rośliny i po prostu żyję - mówił JastrząbPost. - Bardzo dużo się zmieniło. (...) Znalazłem w końcu swoją drogę. (...) Jestem przeszczęśliwy, bo wróciłem do swojej starej miłości. Rośliny, tarasy, balkony – wszystko należy do mnie.
Jak widać, panowie szczęście odnaleźli osobno. Mało kto spodziewał się takiego zakończenia ich związku.