Widziałem, że ma niewielkie uszkodzenie prawego ramienia, ale poza tym nie było nic znaczącego. Byłem pewien, że będzie żyła. Trzymałem ją za rękę. Nie pamiętam, co mówiłem, żeby ją uspokoić. Mówiłem w języku francuskim.
Gdy strażak wyciągał ją ze zmiażdżonej limuzyny, zszokowana księżna powtarzała tylko jedno pytanie:
Strażak wspomina, że gdy ratował Dianę nie wiedział, że to ona. Zwrócił też uwagę na fakt, że Diana i Dodi Al-Fayed jechali bez zapiętych pasów.
Przyszedł kapitan mojej załogi i zapytał mnie, czy ją rozpoznałem. Nie przyglądałem się jej twarzy, więc wróciłem do samochodu i dopiero wtedy rozpoznałem jej twarz. Zrobilibyśmy to samo, kimkolwiek była. Jedna rzecz, którą zapamiętałem było to, że ona i Dodi, czyli obaj pasażerowie z tyłu nie mieli zapiętych pasów. Byłem zdruzgotany, kiedy dotarła do mnie wiadomość o śmierci.
Po wypadku Diana ruszała tylko lewą ręką, straciła przytomność, jej serce przestało bić, niezbędna była reanimacja. Umieszczono ją na łóżku i unieruchomiono. W szpitalu lekarze podjęli próbę jej ratowania, jednak z powodu zbyt dużych obrażeń wewnętrznych Diana zmarła o godzinie 4.00.