Krzysztof Skiba był prześladowany przez służby. Trafił nawet DO ARESZTU

Krzysztof Skiba w latach swojej młodości aktywnie działał na rzecz walki z PRL-em. Za swoje antypaństwowe działania artysta wielokrotnie miał problemy ze służbami. Po jednym z wydarzeń w 1985 r. trafił do aresztu.

Krzysztof SkibaKrzysztof Skiba
Źródło zdjęć: © KAPIF
Daniel Lewandowski

We wtorek, 7 lipca Krzysztof Skiba obchodzi 62. urodziny. Z tej okazji warto przypomnieć jego mniej znane, opozycyjne oblicze, o którym sam autor wielokrotnie opowiadał. W tekście opublikowanym na łamach tygodnika "Wprost" artysta podzielił się swoimi wspomnieniami z lat 80., ukazując realia walki z systemem komunistycznym i ówczesnym aparatem represji.

Monika Miller o ślubie, zdrowiu i hejcie na ukochanego. "Ani on, ani ja nie jesteśmy zadowoleni z tego wszystkiego"

Krzysztof Skiba był prześladowany przez służby w PRL-u

Muzyk nie ukrywa, że w latach 80. często brał udział w akcjach przeciwko władzy. Niemalże od początku swojej kariery był więc nie tylko artystą, ale też aktywnym działaczem na rzecz wolności. Skiba wielokrotnie wspominał, że za swoje czyny i przeróżne akcje miał "na pieńku" ze Służbą Bezpieczeństwa. Tak było m.in. podczas jednego z festiwali muzycznych w Jarocinie.

Gdy przed koncertem Dżemu rozrzuciłem beztrosko ostatnią partię ulotek, dostrzegł mnie ubek zrobiony na hipisa o nazwisku Wesołek – wspomina artysta w jednym ze swoich tekstów dla "Wprost".

Został wtedy doprowadzony do sztabu dowodzenia SB zlokalizowanego w punkcie medycznym hotelu Jarota przy stadionie, gdzie postanowił utrudnić pracę przesłuchującym go funkcjonariuszom.

Przez trzy dni świeciłem gołą klatą i twierdziłem, że nazywam się Jimi Hendrix – opisał Skiba.

Ten celowy i absurdalny zabieg dał jego bliskim i znajomym czas na ukrycie opozycyjnej prasy zlokalizowanej w jego rodzinnym domu.

Krzysztof Skiba w latach 80. trafił do aresztu

To właśnie ta bezkompromisowa postawa doprowadziła do jego aresztowania podczas festiwalu w 1985 r. Powodem zatrzymania przez SB było kolportowanie nielegalnych materiałów wymierzonych w komunistyczne władze.

W 1985 r. przywiozłem z sobą kilka tysięcy antywojskowych ulotek. Wraz z grupą przyjaciół rozrzucałem je metodą prymitywną, czyli systemem ręka - powietrze – relacjonował Skiba.

Działania te wywołały popłoch wśród zakamuflowanych funkcjonariuszy ubecji, co doprowadzało do komicznych pomyłek w tłumie.

Doszło do absurdu w stylu Monty Pythona - trafiały się bowiem zatrzymania ludzi z białą chusteczką do nosa lub papierem śniadaniowym i kanapką – czytamy we "Wprost".

Następnie, po kilkudniowym pobycie w areszcie Skiba został przeniesiony do zakładu karnego. Łącznie spędził w nim około trzech miesięcy, aby potem zostać zwolnionym na mocy tak zwanej małej amnestii Jana Dobraczyńskiego, czyli dotyczącej więźniów politycznych, którzy zostali zatrzymani po raz pierwszy.

Krzysztof Skiba
Krzysztof Skiba © KAPIF
Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ