Rocznica związku… w trójkę! Wiadomość Kingi Rusin ścięła media z nóg!
Kinga Rusin, po rozwodzie z Tomaszem Lisem, szczęście znalazła w ramionach przystojnego warszawskiego prawnika – Marka Kujawy. Para poznała się 8 lat temu na grackiej wyspie Rodos. Od tego momentu zakochani nie ukrywają łączącego ich uczucia, którego rocznicę celebrowali w wyjątkowy sposób, w towarzystwie mamy gwiazdy TVN-u.
O początkach znajomości z Kujawą Rusin opowiedziała w rozmowie z Galą:
To był wrzesień, pusto na plaży, bardzo dużo panów, bardzo mało pań. Dosyć szybko zyskałyśmy grono kolegów, wśród nich był Marek. Zwróciłam na niego uwagę, bo potraktował mnie nietypowo, tak trochę chłodno, a zupełnie czego innego oczekiwałam.
Znajomość między Kingą a Markiem rozwinęła się do tego stopnia, że od kilku lat tworzą dobrze dobrany duet. Zwłaszcza, że mężczyzna wniósł do życia dziennikarki wiele pozytywnych emocji i zdarzeń:
Zmienił moje życie o 180 stopni. Pokazał nie tylko mi, ale z czego się najbardziej cieszę, moim córkom, na czym polega partnerstwo. Na szacunku, zrozumieniu, wspieraniu się nawzajem. Na tym, żeby nigdy nie walczyć, kto jest ważniejszy. Żeby cały czas wspierać poczucie wartości drugiej osoby. Żeby być miłym. Proste rzeczy, które wydają się oczywistością, ale które rzadko wprowadzamy w życie – wyznała Rusin w magazynie Viva!.
Między partnerami jest także niezwykła zgodność:
Nie kłócimy się. Oboje jesteśmy bardzo temperamentni, mamy bardzo mocne charaktery. Marek mnie nauczył – jest zawodowym negocjatorem – używania argumentów nawet wtedy, gdy emocje szaleją. Nigdy nie używamy skrajnych słów, których później byśmy żałowali.
Nic więc dziwnego, że po latach bycia razem, swoją znajomość postanowili uczcić w wyjątkowy sposób:
Jestem bardzo szczęśliwa. W rocznicę naszego poznania się pojechaliśmy z Markiem na dokładnie tę samą plażę, na której się poznaliśmy. Było cudownie, bardzo kameralnie i po cichutku. Ale z udziałem mojej mamy – przyznała Rusin w Fakcie.
Ciekawe, jak taka niespodzianka spodobała się Markowi…