Ciężarna Kinga Korta z przejęciem opowiada o swoim wymarzonym synku. "Oboje się popłakaliśmy" [WIDEO]
Fani Kingi Korty z Żon Hollywood oszaleli z radości gdy gwiazda po raz pierwszy pochwaliła się pięknie zaokrąglonym ciążowym brzuszkiem na swoim Instagramie. Nie było tajemnicą, że ona i jej ukochany od dawna starali się o dziecko i marzyli o założeniu własnej rodziny. Teraz te marzenia są już coraz bliżej do realizacji, bo Kinga jest w siódmym miesiącu ciąży i już za kilka tygodni powita na świecie Graysona Alexandra.
W międzyczasie Korta pochwaliła się przepięknym baby shower. W rozmowie z Agnieszką Jastrzębską gwiazda wyjawiła, że imprezę zaplanowały jej przyjaciółki!
Tradycją w Stanach Zjednoczonych jest, że przyjaciółki troszczą się o wszystko. Tort, balony i szampan były zorganizowane przez moje grono przyjaciółek, zebrała się ich naprawdę olbrzymia grupa, bo było ich ponad trzydzieści. To był wspaniały czas. Mam tyle energii w sobie.
Przyznała również, że do Polski na specjalną sesję dla Vivy! przyleciały z nią dwie bardzo specjalne przyjaciółki. Kinga chce pokazać im jak najwięcej się da, nim wrócą do Stanów Zjednoczonych:
Zabieram je na kolację o 12 w nocy, bo ja nie odpuszczę polskiej kuchni. Wynajduję miejsca, restaurację, bo naprawdę chcę im pokazać tę bogata polską kulturę. Przyleciały ze mną dwie przyjaciółki, Angelina i Cathy, które będą moimi matkami chrzestnymi, więc to bardzo specjalny przyjazd dla mnie.
O dziecku marzyła od dawna, nic więc dziwnego, że wiadomość o ciąży była dla niej prawdziwym szokiem i powodem do radości. Mężowi szczęśliwą wiadomość przekazała jednak dużo później. Chciała, by długo wyczekiwany syn był jego Gwiazdkowym prezentem:
Ogromne szczęście wypełniło cały nasz dom i obydwie rodziny, zarówno tę w Polsce jak i w Stanach Zjednoczonych no i czekamy, czekamy! To było w okresie przedświątecznym, ale myślałam "poczekam", bo to będzie wspaniały moment. Utrzymałam to w tajemnicy. Rzeczywiście to była rewolucja u nas w domu. Jak dowiedziałam się o płci dziecka, to oboje się popłakaliśmy. Dla mnie najważniejsze było, żeby było zdrowe, ale gdzieś tam z tyłu głowy, tak głęboko głęboko, marzyłam żeby mieć syna. Pierwsze imię będzie Grayson Alexander. Na ten pomysł wpadł mój mąż i to bardzo sprytnie i prosto mu poszło, bo ja natychmiast załapałam. Myślę, "świetnie imię".
A co z przygotowaniami na powitanie synka? Kinga przyznała, że nie miała na to czasu, ale po powrocie do domu prężnie zajmie się szykowaniem pokoiku:
Ze względu na mój przyjazd do Polski nie, ale z początkiem następnego miesiąca zabieram się do pracy. Oddaję się mężowi i rodzinie, mojemu domowi i przyjściu na świat dziecka
Pozostaje jedynie życzyć cierpliwości i wszystkiego dobrego dla mamy i maluszka!