Katarzyna Grochola urodziła się 18 lipca 1957 r. w Krotoszynie. Zanim stała się najpopularniejszą polską pisarką pierwszej dekady lat 2000., to pracowała m.in. jako salowa. To właśnie podczas pracy w szpitalu zbliżyła się do Boga i umocniła swoją wiarę. "Umarło przy mnie 46 osób. (…) Widziałam, jak coś się zmienia w ludziach i jak rzeczywiście coś się staje, że człowiek opuszcza to »ubranie«, w które jest »ubrany«" – wyjaśniła kilka miesięcy temu w podcaście "Rachunek sumienia".
Katarzyna Grochola: Jestem w pewnym sensie Judytą
Katarzyna Grochola jest silnie wierząca w Boga. "Wiem, że On jest"
Katarzyna Grochola dopiero w dorosłym życiu, dokładnie w wieku 21 lat, przystąpiła do sakramentu chrztu, co ujawniła w programie "Kultowe rozmowy". Za to w wywiadzie dla "Wysokich Obcasów" z 2024 r. wyjaśniła, czemu jako dziecko nie została ochrzczona. Powiedziała:
Rodzice nas nie ochrzcili. Były lata 50., Gomułka, nowa Polska. Może chcieli dać nam jakąś wolność wyboru?
ZOBACZ TEŻ: Ryby od "znajomych gejów", 4,5 tysiąca książek, obraz z Kuby... Jak mieszka Katarzyna Grochola? (ZDJĘCIA)
Autorka bestsellerowej powieści "Nigdy w życiu!" często w wywiadach podkreśla swoje silne przywiązanie do Boga. W cytowanej rozmowie dla "Wysokich Obcasów" zapewniła, że jej wiara jest "absolutnie niezachwiana". W podcaście "Rachunek sumienia" dodała:
Wierzę bardzo głęboko, a właściwie nie wierzę, tylko wiem, że Bóg jest. (…) Jest dla mnie absolutnym dobrem, łagodnością, harmonią, akceptacją, ale to wszystko jakby tak nadąć milion razy, to jeszcze będzie mało. (...) On po prostu jest i warto uwierzyć nie dlatego, że religia to opium dla ludu, ale dlatego, że świadomość istnienia kogoś nad tym wszystkim układa świat.
Katarzyna Grochola jest wierząca, ale widzi problemy Kościoła
Katarzyna Grochola jasno oddziela wiarę w Boga od działania Kościoła. Zapytana o wpływ afer pedofilskich wśród księży na jej podejście do wiary, zapewniła na łamach "Wysokich Obcasów":
To nie ma absolutnie nic wspólnego z Bogiem! Pewien mądry ksiądz, któremu się żaliłam, powiedział mi: "Kasia, a jak idziesz do lekarza, który źle stawia diagnozę, to szukasz innego? Tak samo zrób z księdzem". Z instytucją Kościoła mam problem, ale nie jestem od sądzenia...
"Chciałabym, żeby księża pedofile czy księża, którzy złamali prawo w jakikolwiek sposób, odpowiadali za to, jak każdy inny obywatel. I chciałabym, żeby ludzie zrozumieli, że walka o Kościół nie jest walką z Kościołem" – podsumowała.