Katarzyna Grochola o walce z nowotworem. Poruszające słowa gwiazdy: "Powiedzieli, żebym spisała testament"
Katarzyna Grochola walczyła z rakiem. Dowiedziała się o nim w momencie, w którym była świeżo upieczoną mamą. Wówczas lekarze nie dawali jej zbyt dużych szans na przeżycie i próbowali przygotować ją na najgorsze, m.in. namawiając do spisania testamentu:
W czerwcu, właśnie trzydzieści dwa lata temu, lekarze dawali mi najwyżej trzy miesiące. Zdiagnozowali nowotwór. Powiedzieli, żebym się przygotowała. Przemyślała, co z opieką nad dzieckiem, spisała testament – przyznała pisarka w rozmowie z dziennikarzami Gazety.pl.
Choroba sprawiła, że Katarzyna zaczęła czerpać z życia pełną garścią. Przy okazji walki z nowotworem dotarło do niej, że nie wszystkim musi podobać się to, kim jest i jakie ma podejście do wielu spraw:
Bardzo się liczę z życiem, ale wiem też, że nie polega ono na tym, żeby się komuś podobać czy nie podobać. Nie jestem zależna od cudzych opinii. Zranić mnie mogą tylko bliscy.
Grochola zanim stała się rozpoznawalna chwytała się różnych zajęć. Pracowała jako sprzątaczka, konsultantka w biurze matrymonialnym i pomocnik cukiernika. Dodatkowo była salową w szpitalu, gdzie stykała się z umierającymi ludźmi. Właśnie dlatego zdecydowała się przyjść chrzest, ale kiedy sama była bliska śmierci niewiele jej to pomogło:
Wtedy nic nie działa. Jest paraliżujący strach. W każdym razie ja byłam sparaliżowana strachem.
Na szczęście pisarce udało się pokonać chorobę i w pełni stanąć na nogi.