Kamil Grosicki skomentował swój kuriozalny upadek podczas meczu Polska-Japonia! Fani załapią się za głowy!
Kuriozalny upadek Kamila Grosickiego podczas meczu Polska-Japonia sprawił, że fani złapali się za głowy. Zagraniczne media porównują ostatni mecz polskiej reprezentacji do kabaretu, ale nic nie dzieje się bez przyczyny. Choć Kamil na początku milczał w tej sprawie i nie chciał komentować "kontuzji", w rozmowie ze Sportowymi Faktami nieco rozwinął temat.
Okazuje się, że Grosicki miał naprawdę szlachetne powody do spreparowania tego niefortunnego upadku. Zrobił to ze względu na kolegę z drużyny, Kubę Błaszczykowskiego:
Widziałem, że na zmianę czeka Kuba Błaszczykowski. Pamiętam taką sytuację z 2012 roku. Na mistrzostwach Europy stałem przy linii trzy minuty i czekałem na zmianę. I też nie wszedłem. Szanuję Kubę Błaszczykowskiego, widziałem, że chce zagrać w tym meczu. Wiem, co czuł, próbowałem reagować, doprowadzić, żeby doszło do zmiany. Bardzo źle to wyglądało, ale upadłem tylko z szacunku do Kuby.
A co sądzi o samym meczu?
Nic nam się nie układało. I w obronie, i w ataku. Nie mieliśmy pomysłu na stworzenie sytuacji. Nie twierdzę, że kogoś przerosła otoczka turnieju. Od bramkarza do napastnika nic nie wychodziło. Nie funkcjonowaliśmy jako zespół. Graliśmy fatalnie - przyznał
Mundial mundialem, ale takiego przyjaciela jak Kamil... ze świecą szukać!