Chociaż Kaja od wielu lat cieszy się sporą rozpoznawalnością, to bardzo rzadko można ją spotkać na stołecznych imprezach. Próżno szukać jej na ściankach i czerwonych dywanach. Najczęściej pojawia się jedynie na imprezach promujących kolejne ramówki stacji TVP.
Dlaczego stara się unikać bywania na ściankach? O tym opowiedziała reporterce Jastrząb Post.
Nie przepadam. Ale zdaję sobie z tego sprawę, że jest to potrzebne. Szczególnie w momencie kiedy coś się robi. Jest jakiś projekt otwarty i wtedy jak najbardziej ma to sens. W momencie, kiedy miałabym promować swoje wydawnictwo, to częściej pojawiałabym się w tego typu miejscach. Logiczne, że to się samo nakręca. W momencie, kiedy mnie widać i przypominam o sobie ludziom, to oni też mogą dotrzeć do mnie, do mojej muzyki i zostać, jeżeli im się spodoba. Natomiast jeżeli chodzi o takie chodzenie na ścianki dla lansu to nie. Ja osobiście fanką nie jestem, ale nie potępiam.
Aktorka chciałaby popularność traktować tylko i wyłącznie jako narzędzie:
Rzeczywiście ta popularność przekłada się na bardzo wiele rzeczy. Na propozycje zawodowe, no i na pieniądze. Ja staram się w tym wszystkim znaleźć równowagę i złoty środek pomiędzy tym, co faktycznie uznam, że jest dla mnie potrzebne do tego, aby coś stworzyć, albo zapewnić czemuś co stworzyłam odpowiednią promocję, a w chodzeniu i pokazywaniu tylko dla tej samej popularności, pojawianiu się na portalach plotkarskich, to mi na tym zupełnie nie zależy. Natomiast jeśli chodzi o popularność jako narzędzie używane do promocji, to jak najbardziej.