Jarosław Kaczyński zaskoczył wszystkich, gdy przy suto zastawionym stole - jako zadeklarowany katolik zadbał o to by przygotowano tradycyjne przysmaki - trzymał apetyt na wodzy i nie folgował zbyt mocno kulinarnym zachciankom. Choć na stole pojawił się barszcz z uszkami, pierogi z kapustą i grzybami, śledzie, kutia, kompot z suszonych owoców, zupa grzybowa i sernik, jak donosi Pikio, Kaczyński jadł bardzo oszczędnie.
Według tabloidu, wszystko przez stan swojego zdrowia, które w ciągu roku nieźle dało mu w kość. Odwiedzał lekarza częściej niż do tej pory, a kierowanie krajem wymaga od niego świetnej kondycji, więc nawet w tym szczególnym dniu pozwalał sobie na delektowanie się smakiem jedynie lekkich potraw. Czy to oznacza, że Kaczyński jest chory? A może po prostu profilaktycznie przestrzega diety?
Jedno jest pewne, prezes PiS-u ma silną wolę godną pozazdroszczenia.