Aleksandra w swojej karierze zagrała wiele ról, ale po raz pierwszy miała okazję wcielić się w hologram. Gwiazda została zaproszona do współpracy przy odtworzeniu występu Kory. Przybranie postaci uwielbianej i bardzo charyzmatycznej wokalistki, a prywatnie jej idolki, było dla niej nie lada wyzwaniem.
W rozmowie z reporterką Jastrząb Post zdradziła, jakie emocje towarzyszyły jej podczas pracy nad tym wyjątkowym projektem.
To była dosyć szybka, spontaniczna akcja. Był też duży znak zapytania, z czym to jest, jak to robić. Dla wszystkich była to pierwsza sytuacja. Nigdy nie byłam hologramem, a tym bardziej hologramem Kory. To polega na tym, że nakłada się na moją mimikę twarz Kory, więc trochę przestudiowałam jej mimikę. Trudność polegała też na tym, że Kora często występowała w okularach, czapkach, na czarno. Hologram rządzi się swoimi prawami, musiałam być ubrana na jasno. Musiałam stać w miejscu, nie mieć atrybutów Kory, czyli bez okularów i czapki, więc czułam się trochę naga. To było najtrudniejsze, aby w jednym miejscu na greenscreenie oddać atmosferę, którą ona czuła podczas koncertów. Żeby dać energię do tego śpiewania.
Co poczuła, gdy po raz pierwszy zobaczyła swój występ?
Jestem bardzo emocjonalnie poruszona. Czasami w tej twarzy widziałam za bardzo siebie. A czasami była uchwycona Kora. To jest jakaś taka magia ożywienia idolki swoimi siłami. Dziwne uczucie. Jestem podekscytowana.
Zapraszamy Was na materiał wideo.
Aleksandra Popławska jako hologram Kory:
Kamil Sipowicz o hologramie Kory i roli Aleksandry Popławskiej: