Gosia Andrzejewicz gorzko o dotacjach dla gwiazd. Nie oszczędziła tych, którzy dostali najwięcej
Temat dotacji dla artystów wywołał mnóstwo kontrowersji w branży rozrywkowej. Wiele gwiazd czuje się poszkodowanych brakiem wsparcia finansowego ze strony państwa. Są też tacy, którzy nie mieli pojęcia o żadnej pomocy oferowanej przez Ministerstwo Kultury. Do ostatniego grona zalicza się Gosia Andrzejewicz.
Gosia Andrzejewicz o dotacjach dla gwiazd
Piosenkarka, która na scenie zadebiutowała w 2004 roku i do tej pory wydała dwie złote płyty, w rozmowie z reporterką Jastrząb Post zdradziła, co sądzi o wsparciu pieniężnym dla gwiazd w czasie pandemii. Co szczególnie budzi jej wątpliwości?
Uważam, że każdy artysta, który potrzebuje dotacji, powinien taką pomoc dostać. Ja muszę powiedzieć, że byłam bardzo zaskoczona, dlaczego w ogóle ta informacja o dotacjach była tak dziwnie ukryta. Nie widziałam nagłówków gazet. Natomiast gdy te dotacje już były przyznane, to było to wszędzie. Wzbudziło dużą kontrowersję.
Pierwsza fala krytyki, jaka spadła na rząd i nagrodzone gwiazdy sprawiła, że wypłaty z ogłoszonego przez ministra Piotra Glińskiego Funduszu Wsparcia Kultury zostały zawieszone, zanim trafiły na konta beneficjentów. Niedawno jednak ujawniono, że pokaźne kwoty wypłacane są „po cichu”, a lista korzystających z pomocy państwa została utajniona. Gosia uważa, że ministerstwo nie przewidziało konsekwencji swoich ruchów, co odbiło się na jej kolegach z pracy.
Same wysokości tych kwot podzieliły społeczeństwo i spowodowały, że ci artyści, którzy dostali dotację nie mają najłatwiejszej sytuacji. Odczuwają bardzo mocną i silną krytykę, łącznie z jakimiś pogróżkami. Także myślę, że to nie było do końca przemyślane.
Autorka hitu Słowa jest zniesmaczona, że największe sumy trafiły do artystów, którzy nie borykają się z problemami finansowymi w czasie pandemii. Andrzejewicz inaczej rozwiązałaby kwestię dofinansowania gwiazd:
Wydaje mi się, że za takimi dotacjami powinien stać ZAiKS, który opiekuje się kompozytorami, autorami tekstów czy artystami. Bądź STOART, który jednoczy wszystkich artystów. Na podstawie tego, ile ktoś stracił, ile potrzebuje pieniędzy, powinien dostać takie dofinansowanie.
Z pierwszego ujawnionego komunikatu wynikało, że np. Beata Kozidrak miała dostać 750 tys. zł, a jej mąż Andrzej Pietras, reprezentujący Bajm – 613,5 tys. Niewiele mniej 520 tys. zł przyznano Radosławowi Liszewskiemu z zespołu Weekend. Rekordowa kwota miała z kolei wpłynąć na konto Golec uOrkiestra – 1 894 670 zł. Według Gosi artyści z największymi dotacjami tak naprawdę ich nie potrzebują:
Wydaje mi się absurdalne to, że osoby, które najwięcej zarabiają, dostają najwięcej pieniędzy. One przecież nie potrzebują tego.
Cała rozmowa z Gosią poniżej.