Gosia Andrzejewicz o dotacjach dla gwiazd
Piosenkarka, która na scenie zadebiutowała w 2004 roku i do tej pory wydała dwie złote płyty, w rozmowie z reporterką Jastrząb Post zdradziła, co sądzi o wsparciu pieniężnym dla gwiazd w czasie pandemii. Co szczególnie budzi jej wątpliwości?
Pierwsza fala krytyki, jaka spadła na rząd i nagrodzone gwiazdy sprawiła, że wypłaty z ogłoszonego przez ministra Piotra Glińskiego Funduszu Wsparcia Kultury zostały zawieszone, zanim trafiły na konta beneficjentów. Niedawno jednak ujawniono, że pokaźne kwoty wypłacane są „po cichu”, a lista korzystających z pomocy państwa została utajniona. Gosia uważa, że ministerstwo nie przewidziało konsekwencji swoich ruchów, co odbiło się na jej kolegach z pracy.
Autorka hitu Słowa jest zniesmaczona, że największe sumy trafiły do artystów, którzy nie borykają się z problemami finansowymi w czasie pandemii. Andrzejewicz inaczej rozwiązałaby kwestię dofinansowania gwiazd:
Z pierwszego ujawnionego komunikatu wynikało, że np. Beata Kozidrak miała dostać 750 tys. zł, a jej mąż Andrzej Pietras, reprezentujący Bajm – 613,5 tys. Niewiele mniej 520 tys. zł przyznano Radosławowi Liszewskiemu z zespołu Weekend. Rekordowa kwota miała z kolei wpłynąć na konto Golec uOrkiestra – 1 894 670 zł. Według Gosi artyści z największymi dotacjami tak naprawdę ich nie potrzebują:
Cała rozmowa z Gosią poniżej.