Dramat, który pozostawił trwały ślad. Robert El Gendy specjalnie dla nas wspomina zamach na WTC. Był wówczas o krok od płonących wież

Robert El Gendy o zamachu na WTC

Robert El Gendy o zamachu na WTC

Robert El Gendy był świadkiem zamachu na World Trade Center 11 września 2001 roku. Tylko Jastrząb Post opowiedział o swoich przeżyciach.

Robert El Gendy od lat związany jest z Telewizją Polską. Początkowo relacjonował wydarzenia sportowe, m.in. NBA czy Rajd Dakar. W 2018 roku dołączył do prezenterów Pytania na Śniadanie. Zanim został dziennikarzem, zbierał doświadczenia, między innymi korzystając z wyjazdów i wymian studenckich.

W 2001 roku wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Pamiętnego września, kiedy to terroryści zaatakowali USA, przebywał w Nowym Jorku. Był tuż obok dramatu, który się wydarzył i na zawsze zmienił świat. Tylko nam zdradził, co wówczas przeżywał.

Robert El Gendy wspomina atak na World Trade Center

Robert El Gendy był studentem na wymianie. Nic nie zwiastowało tragedii, a on cieszył się przygoda za oceanem.

Byłem studentem na wymianie. Pojechałem nauczyć się j. angielskiego i zarobić trochę. Marzyłem o USA, kocham NBA i chciałem zobaczyć na żywo miejsca, które znałem z telewizji – zaczął wspomnienia.

Okazuje się, że zaledwie tydzień przed atakiem terrorystycznym, był na tarasie widokowym jednej z wież WTC.

Na dachu WTC byłem dokładnie tydzień przed zamachem. Rano zaraz po otwarciu kas pojechaliśmy z kolegami, aby bez tłumów dostać się na taras widokowy. Było warto wydać zarobione dolary. Umówiliśmy się, że wrócimy tu za rok.

W dzień zamachu Robert El Gendy korzystał z wolnego dnia i podczas śniadania dowiedział się, co się wydarzyło. Z odległości widział, co się dzieje.

11 września miałem wolne. Siedziałem w knajpce na śniadaniu, kiedy wbiegła do niej roztrzęsiona kobieta i zaczęła opowiadać, co się stało. Mówiła chaotycznie, zrozumiałem tylko, że samolot uderzył w wieżowiec. Kiedy wybiegłem ze wszystkimi na ulicę, zobaczyłem płonącą pierwszą wieżę, chwilę później kolejny wybuch w drugiej – relacjonował nam dziennikarz.

Mówił także, że chciał udokumentować na filmie, czego jest świadkiem. Wiedział, że dzieje się coś bardzo złego. Nie mógł dodzwonić się do mamy.

Stałem za daleko, nie widziałem dokładnie, ale poleciałem szybko po film do aparatu, który zawsze miałem ze sobą. Nie było wtedy telefonów. Kiedy wróciłem ze sklepu, ludzie płakali – wiedziałem, że nie jest dobrze. Nie mogłem się dodzwonić do mamy. Dwa może trzy dni linie były przeciążone. Może dlatego, że dzwoniłem, korzystając z tanich kart telefonicznych. Ale chyba wszyscy z nich wtedy korzystali. Apokalipsa. Byłem pierwszego dnia, gdy policja otworzyła ruch wokół WTC, obraz jak po wojnie.

Zamach sprowokował Roberta do skrócenia pobytu w wymarzonych Stanach Zjednoczonych. Jednak trauma pozostała do dziś, bo dziennikarz boi się latać samolotami.

Wtedy podjąłem decyzję o powrocie, skróciłem o miesiąc moją pierwszą podróż życia. Bałem się wsiąść do samolotu i od tamtej pory dalej się boję – wyznał.

To pierwszy raz, kiedy El Gendy opowiedział o tamtych tragicznych wydarzeniach. Po 20 latach są one nadal żywe w pamięci wielu ludzi. W naszej galerii znajdziecie zdjęcia z prywatnego archiwum Roberta z pobytu w USA w 2001 roku.


Robert El Gendy w 2001 roku w USA

Robert El Gendy w 2001 roku w USA

Robert El Gendy w 2001 roku w USA

Robert El Gendy w 2001 roku w USA

Robert El Gendy w 2001 roku w USA

Robert El Gendy w 2001 roku w USA

Komentarze

  • Gość pisze:

    Taki lajf jak mawia klasyk do zobka w new york nie wydaje mi się wole hawaje ale jak inne fotki brałbym w ciemno a dziś sobota dzieo masazu na 8 rąk po co marnowac czas na głup..ty i to tyle

Najczęściej czytane dziś

Może Cię zainteresować

×