Film opublikowany przez Książula, w którym twórca skrytykował warunki panujące w luksusowym apartamencie Hotelu Gołębiewski w Pobierowie, odbił się szerokim echem. Youtuber zwracał uwagę przede wszystkim na niesprawną klimatyzację i wysoką temperaturę w pokoju, mimo że koszt noclegu wynosił około 5 tys. zł za dobę. Sprawa szybko przeniosła się do mediów, a w rozmowie z Plejadą skomentowała ją specjalistka z branży hotelarskiej Patrycja Brychcy, znana w sieci jako "Pati od hoteli".
Lara Gessler o Książulu i jego krytyce dań Magdy Gessler. Lara stanęła w obronie mamy?
Ekspertka hotelarstwa o tym, czy marka Gołębiewski ucierpi na recenzji Książula
Zdaniem ekspertki pojedyncza, nawet niezwykle popularna recenzja nie przekreśla wieloletniej renomy budowanej przez markę.
Jedna recenzja — nawet z milionowymi zasięgami — nie jest w stanie wymazać marki budowanej przez sieć Hoteli Gołębiewski przez dekady. Gołębiewski to sieć, która gościła miliony Polaków, wiele rodzin wraca tam z pokolenia na pokolenie i to jest kapitał, którego żaden pojedynczy materiał nie zabierze – powiedziała w rozmowie z Plejadą.
Dodała również, że internetowe emocje zwykle szybko opadają.
To, co widzimy w internecie, to spiętrzenie emocji, a emocje w sieci żyją krótko. Realny wizerunek hotelu buduje się nie w komentarzach, tylko przy recepcji, na basenie i przy śniadaniu — i tam rozstrzygnie się ta historia – oceniła.
CZYTAJ TAKŻE: Książulo odwiedził nowy lokal w Sopocie. Po jednym kebabie nie miał wątpliwości. "Idź po więcej"
Hotelarze muszą wziąć odpowiedzialność za oferowane standardy
Patrycja Brychcy zwróciła uwagę, że obiekt w Pobierowie działa zaledwie od kilku tygodni, a uruchomienie największego hotelu w Polsce to ogromne wyzwanie organizacyjne. Przypomniała też, że hotel uznał reklamację Książula i zwrócił mu pieniądze.
Problemy wieku dziecięcego zdarzają się w każdym nowo otwartym obiekcie na świecie (...). Co istotne, hotel uznał reklamację gościa i zwrócił pieniądze — czyli wziął odpowiedzialność za to, co nie zadziałało – zaznaczyła.
Jej zdaniem cała sytuacja powinna być dla branży ważną lekcją.
Dla branży płynie z tego jedna lekcja, którą powtarzam hotelarzom od lat: dziś każdy gość jest recenzentem z kamerą w kieszeni. Nie da się już rozdzielić gościa zwykłego od gościa medialnego — standard musi być jeden dla wszystkich, każdego dnia – stwierdziła.
Czarna lista dla Książula?
Ekspertka odniosła się również do pogłosek, jakoby influencer miał otrzymać zakaz ponownego korzystania z usług hotelu. Prezes obiektu wcześniej zaprzeczył takim doniesieniom, a Brychcy podkreśliła, że nie ma podstaw, by twierdzić inaczej. Wyjaśniła jednocześnie, że prowadzenie wewnętrznych notatek dotyczących gości jest w hotelarstwie powszechną praktyką.
Tak, hotele na całym świecie prowadzą wewnętrzne adnotacje dotyczące gości — i to jest normalna, legalna praktyka, o ile dotyczy realnych zdarzeń: dewastacji pokoju, niezapłaconych rachunków, agresji wobec pracowników, naruszenia bezpieczeństwa innych gości – wyjaśniła.
Jak dodała, wpisanie na czarną listę za negatywną opinię nie leżałoby w interesie hotelu, który powinien docenić, że gość zwrócił uwagę na niedociągnięcia, nad którymi można popracować.
Nie znam w polskiej branży praktyki wpisywania gości na listy za wystawienie negatywnej opinii — i byłaby to praktyka bez sensu biznesowego, bo krytyczna opinia to informacja zwrotna, za którą firmy doradcze biorą duże pieniądze".