Telewizja Polska stanęła na wysokości zadania, żeby zaangażować ją do programu "Rytm Dwójki". Edyta Górniak dostała aż trzy garderoby, kierowcę do dyspozycji 24 godziny na dobę, dowolność w wyborze utworów, dziewięcioosobową ekipę i przede wszystkim największą gażę. Za nagranie 8 odcinków dostanie aż 400 tysięcy złotych – powiedział redakcji informator.
W najnowszym odcinku show dobrze opłacana gwiazda podzieliła się ciekawym wyznaniem dot. Beaty Kozidrak. Ku naszemu zdziwieniu, w młodości miała przez nią niemałe problemy!
Edyta Górniak prawie wyleciała ze szkoły przez Beatę Kozidrak
W drugim epizodzie programu Górniak wykonała w duecie z Marcinem Sójką przebój Bajmu pt. Co mi panie dasz. Tuż przed tym opowiedziała o dawnych kłopotach w szkole.
Dziś mogę się przyznać szczerze, że miałam problemy w szkole. Wiele razy byłam wyrzucona z lekcji. Prawie wyrzucono mnie ze szkoły. Miałam często obniżane oceny – właśnie przez zachowanie – rozpoczęła wyznanie.
Jak się okazuje, sytuacja miała związek z hitem autorstwa Kozidrak.
Dotyczy to tego, że kiedy powstał jeden z moich ukochanych utworów, który zaśpiewam za chwilę, po prostu nie mogłam się od niego odkleić i śpiewałam go cały czas. Przeszkadzałam wszystkim w nauce. Więc byłam wyrzucana na korytarz. Oczywiście nie smuciłam się z tego powodu, ponieważ na korytarzu w szkole zazwyczaj jest jeszcze większy pogłos, więc śpiewałam jeszcze głośniej – objaśniła.
To dość zaskakujące, nieprawdaż?