Jeżeli ktoś uważa, że nie może ze mną być, bo nie ma tylu pieniędzy, a w związku z tym tylu możliwości, by mi zaimponować i w rezultacie wcisnąć mnie w rolę podlotka zabiegającego o męski wzgląd, „bo przecież dostanę futerko” – to rzeczywiście ma problem, bo ja nie potrzebuję futerka od faceta. Mnie nawet nie kręci, jak mi obieca, że mnie na łódkę weźmie. Nawet jak mówi, że ma helikopter i gdzieś tam mnie zabierze, bo ja też mam helikopter - wyznała businesswoman.
Okazuje się, że dla Dominiki pieniądze mężczyzn nie mają kluczowego znaczenia. Nawet na studiach spotykała się z chłopakiem, który "nie należał do jej sfery".
Jak byłam na studiach, to miałam chłopaka, który miał małe mieszkanko w bloku ze strasznie starą windą. Mój tato był już wtedy najbogatszym Polakiem i pamiętam, że właśnie wtedy dostałam od mamy żółty telefon z klapką. Mój pierwszy. A dostałam go dlatego, że po raz pierwszy zamieszkałam z chłopakiem i mama chciała mieć ze mną kontakt. Ale pamiętam również to, że nie miałam wtedy wrażenia, że jestem w jakikolwiek sposób bogata czymś materialnym. Bo gadżetem, który miał dla mnie największą wartość, był właśnie ten żółty telefon. No, a mieszkałam z facetem, który dojeżdżał na ósme piętro rozklekotaną windą
Dominika wyznała też, że doskonale wie, jak to jest żyć w biedzie.
Chodziłam do normalnej, państwowej szkoły. Byłam harcerką, byłam w oazie, mieszkałam pod namiotem, w ogóle robiłam zwykłe rzeczy - chwali się miliarderka. A jak wylądowałam na studiach w Chinach, to zamieszkałam w takim akademiku, że normalnie nie wiedziałam, że można w czymś takim mieszkać. Ale ja tak chciałam. Wręcz nie pozwoliłam mojemu tacie tam przyjechać, żeby mnie nie wysłał do apartamentowca. Każdy, kto dysponuje jakimś pieniądzem, lubi sobie stworzyć wygodną rzeczywistość i w rezultacie przestajesz wiedzieć, jak to jest na przykład stać w kolejce. Ale ja mam superterapię polegającą na tym, że wybrałam, że będę pomagać, ale też, że będę to robić, jeżdżąc osobiście w te miejsca, w których pomagam. Wiem, jak to jest siedzieć na lotnisku w Dar es-Salaam sześć godzin, gdzie nie ma sektora dla VIP-ów. Wiem, jak to jest spać z robalami, gekonami, w zagrzybionej chacie w Tanzanii. Nie robię z siebie w tym kontekście cierpiętnicy, bo w mojej sytuacji to byłoby niepoważne. W każdym razie ci, którzy dają mi szansę, przeważnie stwierdzają, że jestem normalna. Jak jestem w domu, z dziećmi, to chcę z nimi zjeść śniadanie, zawieźć je do szkoły. Jasne, że czasem robię jajka i grzanki. Przypuszczam, że Janiny Ochojskiej nikt by nie zapytał o to, czy ona sobie jajka gotuje - powiedziała
A Wy? Lubicie Dominikę?