Dariusz Krupa znalazł nową wymówkę. Tym razem nie trafi za kratki przez... Edytę Górniak?!
Były problemy zdrowotne, było uzależnienie od narkotyków - teraz czas na problemy natury psychicznej. Dariusz Krupa, który został skazany na karę więzienia za prowadzenie samochodu pod wpływem środków odurzających i potrącenie kobiety na pasach, ze skutkiem śmiertelnym, wciąż nie trafił do więzienia. Według informacji Super Expressu może się okazać, że długo jeszcze nie trafi.
Tym razem muzyk twierdzi, że choruje na depresję, a wszystkiemu winna jest Edyta Górniak. Jak się okazuje, Krupa miał mieć przez nią myśli samobójcze i długo pozostawał pod opieką psychologa:
To była sytuacja po pierwszym rozwodzie. Ta cała walka, to, co się działo w mediach, to, że zostałem sam z dzieckiem. To na mnie wtedy bardzo wpłynęło. Myślę, że miałem wtedy depresję. To był brak chęci do życia, napędu, zacząłem się zamykać na świat - twierdził Dariusz
Drugi raz trafił do psychologa dwa lata później, będąc już w nowym związku. Według opinii biegłego, cierpiał na "napady panicznego lęku ze stałym poczuciem zagrożenia oraz zwiewne myśli samobójcze".
Obecnie skazany oczekuje na posiedzenie sądu, który zdecyduje, czy do więzienia trafi przed czy po pobycie w szpitalu psychiatrycznym.
Jak myślicie, polski wymiar sprawiedliwości pozwoli mu wymigać się kolejny raz od kratek czy tym razem pójdzie do więzienia odsiedzieć wyrok?