O mały włos wszystko mogłoby się potoczyć zupełnie inaczej. Podobno Barciś do samego końca nie mógł się zdecydować, czy przyjąć wspomnianą rolę. Jak donosił Super Express, „miał być zazdrosny o Cezarego Żaka”. Dodatkowo czekał na ofertę z innej produkcji TVP:
Po pierwsze, miał zamiar spokojnie czekać na Doręczyciela, mimo że decyzję o rozpoczęciu zdjęć cały czas odwlekano. Po drugie – mniej ważne, ale jednak – po sukcesie Miodowych lat aktorowi wydawało się, że powinien zagrać pierwszoplanową rolę, a nie jakiś ogon – można przeczytać w książce Ranczo. Kulisy serialu wszech czasów.
Czy przyjaźń, jaką udało się im stworzyć przed kamerami, łączy ich także w życiu prywatnym? Artur Barciś na ten temat wypowiedział się w jednym z komentarzy na Facebooku. To właśnie tam internauta zapytał go o początki znajomości z Żakiem:
Panie Arturze, jak to się stało, że wspólnie z panem Cezarym Żakiem trafiliście na plan Miodowych lat? Zaskakujące jest to, że widzowie, w tym i ja, mają niewyczerpaną ochotę oglądania tego duetu. Jaki geniusz za tym połączeniem stoi? Czy może to był przypadek?
Barciś odparł, że to zasługa reżysera, który obsadził ich we wspomnianych rolach. Zdradził też, że z Cezarym rozumieją się bez słów i dlatego lubią ze sobą pracować:
Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Myślę, że to duża zasługa reżysera Maćka Wojtyszki, który nas w tych rolach obsadził. Mnie znał z teatru Ateneum, a Czarka dobrał z castingu. Umowa była taka, że nie będziemy grali sitcomu, że wszystko co naszych bohaterów spotka będzie podszyte dramatem. I to właśnie będzie śmieszne. Każdy odcinek był grany "na żywo" przy udziale publiczności i może to sprawiło, że podeszliśmy do tego zadania bardzo poważnie. Z Czarkiem rozumiemy się bez słów, znamy swoje możliwości i pewnie dlatego lubimy ze sobą pracować.
https://www.facebook.com/barcislandia/posts/288143106003150
Wygląda więc na to, że panowie także na co dzień się kolegują. Jesteście zaskoczeni?