Bohdan Smoleń rok po roku pochował syna i żonę. Po rodzinnych tragediach już nigdy się nie podniósł

Bohdan Smoleń kojarzy się wielu osobom z Kabaretem Tey i kultowymi, niezwykle zabawnymi tekstami, które na stałe weszły do polskiej popkultury. Dużo gorzej wiodło się artyście prywatnie. Jego życie rodzinne było przepełnione smutkiem i tragediami.

Bohdan SmoleńBohdan Smoleń
Źródło zdjęć: © KAPIF
Daniel Lewandowski

Bohdan Smoleń był niekwestionowanym mistrzem komedii. Kariera artysty nabrała niesamowitego tempa pod koniec lat 70., kiedy to dołączył do poznańskiego kabaretu TEY, tworząc niezapomniany, legendarny wręcz duet z Zenonem Laskowikiem. W szarej rzeczywistości PRL-u ich skecze były dla Polaków odskocznią od szarej rzeczywistości. Smoleń, ze swoją charakterystyczną drobną posturą, wielkimi oczami i specyficznym głosem, był urodzonym komikiem. Za maską satyryka krył się człowiek naznaczony niewyobrażalnymi tragediami. Historia kabareciarza, który mimo ogromnego cierpienia do samego końca starał się pomagać innym jest niesamowita. Bohdan Smoleń 9 czerwca obchodziłby 79. urodziny.

Edward Miszczak wspomina Krzysztofa Krawczyka

Życie nie oszczędzało Bohdana Smolenia

Pasmo zawodowych sukcesów Bohdana Smolenia zostało brutalnie przerwane przez dramaty w życiu prywatnym, z których artysta nigdy do końca się nie podniósł. W 1988 r. jeden z jego synów, 15-letni Piotr, popełnił samobójstwo. To był cios prosto w serce dla całej rodziny. Bohdan i jego żona Teresa nie potrafili uporać się z tą niewyobrażalną stratą. Zaledwie rok po śmierci chłopca doszło do kolejnej tragedii – żona artysty również odebrała sobie życie. Smoleń załamał się, wpadł w głęboką depresję i na pewien czas wycofał się z życia publicznego, samotnie wychowując dwóch pozostałych synów. Autorka jego biografii "A tam, cicho być. Biografia Bohdana Smolenia", Katarzyna Olkowicz, w rozmowie z "Głosem Wielkopolskim" wyznała, że artysta robił wszystko, aby jak najszybciej znaleźć się u boku zmarłego syna i ukochanej żony.

Wszyscy, którzy go obserwowali, widzieli, że on nie ma już chęci do życia. Jedna z bliskich mu osób powiedziała mi, że on po prostu nie miał odwagi, żeby zrobić to, co zrobili jego syn Piotr i żona Teresa. Oprócz tego, że się wyniszczał, dodatkowo miał problemy ze zdrowiem i niewiele z tym robił - wyznała.

Olkowicz podkreśliła, że dla otoczenia było to trudne, bo wiele osób próbowało mu pomóc, a on sam robił niewiele, by zadbać o siebie. Artysta zmarł 15 grudnia 2016 r.

Bohdan Smoleń mimo rodzinnych tragedii pomagał innym

W dzieciństwie Bohdan Smoleń również nie miał łatwo - choroba matki i alkoholizm ojca bez wątpienia miały wpływ na jego późniejsze relacje. W domu nie otrzymał bowiem ogromu miłości i ciepła. Olkowicz sugeruje, że okazywanie uczuć przychodziło mu z trudem, a ciepło oraz dobre słowo częściej zastępował prezentami.

Pokolenie jego rodziców, którzy widzieli okrucieństwa wojny, wychowywało dzieci w pewnej oschłości, dystansie. Po drugie miał pijącego ojca, o którym wprost mówił, że ten go nigdy nie kochał. Kochała go mama, ale z powodu choroby nie mogła fizycznie swojej miłości okazać. Stąd przypuszczam, że miał deficyt miłości i dlatego sam jej za bardzo nie okazywał - powiedziała na łamach "Głosu Wielkopolskiego".

Jednocześnie autorka jego biografii przypomina, że Smoleń kochał zwierzęta i założył Fundację Stworzenia Pana Smolenia, która miała pomagać ludziom poprzez hipoterapię. Wszyscy jego współpracownicy podkreślali, że był człowiekiem z niezwykle dobrym sercem, ale i narastającym dystansem do świata.

Bohdan Smoleń w 2009 roku
Bohdan Smoleń w 2009 roku © AKPA
Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE