Tadla żyje teraz pełnią życia, a na Kreta jest tak cięta, że władze Nowa TV musiały zmienić formę zapowiadania pogody po wiadomościach. Zrezygnowano z rozmów pomiędzy Beatą i jej byłym, choć gdy na antenie są inni dziennikarze, krótkie pogaduszki nadal są kręcone.
W wydaniach "24 godzin" w Nowa TV, które współprowadzi Beata Tadla, zrezygnowano z krótkich rozmów z Jarosławem Kretem, zapowiadających prognozę pogody. To reakcja na niechęć okazywaną Kretowi w programie przez Tadlę - wyjawiają Wirtualne Media
Kret z kolei wciąż żyje nadzieją:
W rozmowach ciągle nawiązuje do Beaty. Myśli o niej, nawet w podróży. W Batumi wzruszyła go rzeźba Ali i Nino, którzy kochali się, a nie mogli być razem. Skojarzyło mu się to z Beatą. Chce być z nią i jest pewien, że on też nie jest jej obojętny – wyjawił magazyn Świat i Ludzie
To zresztą żadna nowość. Kret już kilka miesięcy temu żalił się, że bez Beaty nie wyobraża sobie dalszego życia, rozstanie jest ciężkie, a on bardzo za nią tęskni i chciałby znów dostać szansę:
Jarek poszedł po rozum do głowy i zaczął żałować, że odszedł od Beaty. Teraz podkreśla, że nie wyobraża sobie bez niej życia.Powtarza kolegom z Nowej TV, że nie radzi sobie z rozstaniem, że jest mu ciężko, tęskni i łudzi się, że jeszcze uda mu się odzyskać względy Beaty. Powtarza, że tak naprawdę wcale nie chciał się rozstać, a po prostu w ciężkich dla siebie chwilach znika. Chciał do niej wrócić – zdradza źródło Super Expressu
Beata ma na szczęście wystarczająco rozsądku, by go ignorować. Teraz, gdy nie będą musieli widywać się w pracy, będzie jej jeszcze łatwiej wyrzucić go z pamięci.