Ania bardzo dba o sylwetkę. Pod jednym ze zdjęć zwierzyła się, jak wiele pracy włożyła w to, by wyrzeźbić ciało:
będę się chwalić.. dwa miesiące temu pisałam Wam, że zmieniam swoje nawyki, że zaczynam regularnie ćwiczyć. Z trenerem... Nigdy tego nie robiłam. Zawsze byłam szczupła, zawsze się ruszałam. Ale nigdy tak naprawdę nie byłam w dobrej formie. Postanowiłam to zmienić i póki co trzymam się planu. Ćwiczę dwa razy w tygodniu. Widzę pierwsze efekty i bardzo mnie to motywuje - napisała przy zdjęciu w bikini.
Pozuje tyłem i chwali się odsłoniętymi pośladkami. Nie spodobało się to wszystkim, niektórzy nie szczędzili jej krytyki:
Na takie słowa Wendzikowska nie mogła nie zareagować, odpowiedziała w ostry sposób:
Podoba się, nie podoba, o gustach się nie dyskutuje. Ale jak można komuś tak świadomie i z premedytacją chcieć przykrość sprawić? W głowie mi się to nie mieści i nie mam na to zgody - pisze dotknięta.Nie w mojej własnej przestrzeni, jaką jest mój profil. To jakby ktoś do mojego domu przyszedł po to, żeby mi coś niemiłego powiedzieć. Ale faktem jest, że dyskutować nie ma sensu. Chyba trzeba tak jak niektóre koleżanki, po prostu bez dyskusji blokować - skonkludowała.
Te słowa również były nie w smak internautom. Jedna z obserwujących napisała:
Tak naprawdę oczekuje Pani samych pochwał, a gdy usłyszy coś niemiłego na swój temat od razu jest kontratak! Po co? Uważam, że 'milczenie jest złotem a mowa srebrem' super by się sprawdziło. Jest jeszcze jedno rozwiązanie - nie wstawiać takich zdjęć! Miłego dnia.
Ostateczna odpowiedzią Anny Wendzikowskiej na burzę o pośladki, jest jej najnowszy post, gdzie napisała:
(...) a jak będę miała ochotę to będę wrzucać tylko zdjęcia tyłem, w końcu to mój profil - zamknęła sprawę dziennikarka.