W rozmowie z Galą trenerka zdradziła, że pokusy spoza dietetycznego menu nie są obce nawet jej. Jak każda z nas, Anna jest kobietą i zdarza jej się mieć zachcianki, od których licznik kalorii mógłby dostać załamania nerwowego:
Każdy musi sobie pozwalać. Od czasu do czasu zjem jakieś ciacho czy bułeczkę. Jem też daktyle na potęgę. Potrafię zjeść opakowanie świeżych daktyli. Przyznam, że od czasu do czasu gdy karmię, podjadam między posiłkami. I kiedy dorwę się do gorzkiej czekolady, potrafię zjeść całą tabliczkę na raz - wyjawiła Lewandowska
Dobrze wiedzieć, że nawet tak wysportowanej kobiecie zdarzają się dietetyczne "wpadki". ;)