W podróży towarzyszyła prezydentowi jego żona, Agata Duda. Para razem spędziła jeden tydzień za granicą oraz kolejny tydzień w Juracie. Drugi tydzień był o tyle interesujący, że w rezydencji prezydenta przebyła głowa naszego rządu, czyli Beata Szydło, a także rodzice polityka - Jadwiga i Jan Dudowie.
Wszystko, co dobre bardzo szybko się kończy. Następny wypoczynek dopiero za rok, a Andrzej Duda wróciła już do swoich obowiązków. W piątek miał wykład w Trójmieście na temat zmian w konstytucji. W sobotę pojawił się w Częstochowie na mszy świętej z okazji 300. rocznicy koronacji Obrazu Matki Bożej. Przy okazji odwiedził Kraków. I to właśnie na ulicach stolicy Małopolski prezydent został przyłapany, jak sam przenosił do limuzyny koszule, garnitury i inne elementy garderoby.
Jak widać, nasz prezydent w przeciwieństwie do partyjnych kolegów nie potrzebuje tragarzy do przeniesienia kilku prywatnych rzeczy.