Agnieszka Hyży wspomina czas, gdy poznała Grzegorza. "Ciężko mówić o miłości od pierwszego wejrzenia" [WIDEO]
Agnieszka Hyży i Grzegorz Hyży od niemal dekady stanowią jeden z najpiękniejszych związków show-biznesie. Każde z nich ma za sobą jedno nieudane małżeństwo, a także dzieci z poprzednich związków. Udało im się jednak stworzyć kochającą się patchworkową rodzinę. Spełnili też swoje wielkie marzenie i po raz kolejny zostali rodzicami. O dziecko starali się bardzo długo, a mały Leon, który w tym roku skończy dwa lata jest przypieczętowaniem ich uczucia.
Małżonkowie bardzo rzadko pojawiają się razem na branżowych imprezach. Starają się ni wzbudzać zainteresowania swoim związkiem, i też rzadko mówią o łączących ich uczuciach. Dla Jastrząb Post Agnieszka zrobiła wyjątek.
Agnieszka Hyży o początku znajomości z Grzegorzem Hyżym
Agnieszka Hyży rzadko mówi o związku, ale wiadomo, że zakochanym z dala od blasku fleszy żyje się bardzo dobrze. Od czasu do czasu gwiazda zrobi jednak wyjątek i zdradzi nieco więcej. W ostatnim wywiadzie dla Jastrząb Post wróciła wspomnieniami do początków znajomości z wokalistą. Okazuje się, że nie od razu wybuchło między nimi płomienne uczucie:
To już było 9 lat temu. Myślę, że w pewnym wieku i po pewnych doświadczeniach ciężko mówić o miłości od pierwszego wejrzenia, bardziej chyba o takiej fascynacji, czy zainteresowaniu, czy kliknięciu, że chce się z kimś kolejny raz zobaczyć. Mając malutkie dzieci, które wymagają codziennej opieki i ciężko je zostawić na tydzień czy dwa i jechać na randkę, albo codziennie wychodzić na randkę do kina, to z takiego kliknięcia przechodzi się do takiego poważnego etapu, albo poważnej rozmowy, że nie mamy czasu i przestrzeni na randkowanie. Ja nie lubię używać takich dużych słów, jak miłość od pierwszego wejrzenia. Życie to nie bajka i na film, są różne zwroty akcji. A te najważniejsze i najpiękniejsze my lubimy zachowywać do siebie.
Kto odezwał się pierwszy? Okazuje się, że gdyby nie Joanna Koroniewska mogliby się w ogóle nie spotkać.
Grzegorz się odezwał. Miał gdzieś mój numer telefonu, ale nie potrafił go odnaleźć. Asia Koroniewska mu pomagała, bo telefon mu się chyba rozładował i rzeczywiście na drugi dzień do mnie napisał. Asia wie, że przyczyniła się do tego, że się spotkaliśmy.
Taka koleżanka to skarb!