Adam Małysz wyruszył z żoną na wakacje. To tak zaczął życie po zakończonej kadencji prezesowania PZN
Nie ma chyba w Polsce człowieka, który nie wiedziałby, kim jest Adam Małysz. Sportowiec przez lata zapewniał fanom emocje, gdy zdobywał nagrody jako skoczek. Ostatnio przez cztery lata przewodził Polskiemu Związkowi Narciarskiemu jako prezes. Teraz jednak przyszedł czas na odpoczynek.
Adam Małysz po czterech latach zakończył swoją przygodę jako prezes Polskiego Związku Narciarskiego — jego kadencja dobiegła końca 13 czerwca. Decyzja o rezygnacji z ubiegania się o kolejną kadencję zaskoczyła kibiców, ale sam Małysz podkreślał, że to właściwy moment na zmianę. Jak rozpoczął swoją "emeryturkę"? Pojechał z żoną na wakacje!
Kuba Badach o emeryturach dla artystów
Małyszowie uciekają na urlop po zmianach
W środowy wieczór Iza Małysz wrzuciła na Instagram dwa krótkie nagrania, które pokazały, że Małyszowie nie zamierzają próżnować. Jak się okazuje, spakowali walizki i ruszyli na wakacje. Nie zdradzili gdzie się wybrali, ale po filmikach można wnioskować, że jest to południe Europy.
Na kadrach widać morze, zachód słońca i łódkę, którą prowadzi oczywiście Adam. Jego żona mogła więc się zrelaksować i podziwiać przepiękny widok.
CZYTAJ TAKŻE: Agnieszka Chylińska zaniemówiła. To, co zobaczyła na telebimie, zapamięta do końca życia
Adam Małysz żegna się z PZN i ma już plany na przyszłość
Adam Małysz sam zrezygnował z kandydowania na drugą kadencję, tłumacząc to zmęczeniem, presją i brakiem pełnej zgody w zarządzie. W swoim pożegnaniu podkreślił, że zostawia związek w dobrej kondycji i życzy sukcesów następcy:
Życzę nowemu zarządowi wszystkiego dobrego, nowemu prezesowi, żeby to wszystko szło w dobrą stronę i żeby pamiętali jedno, że sport jest najważniejszy. Dziękuję Wam bardzo i wszystkiego dobrego.
A jakie Małysz ma plany na przyszłość? Brakuje mu pracy "w terenie" i chętnie by do niej wrócił. Chce też skupić się na rodzinie i zdrowiu.
Przez ostatnie cztery lata trochę zaniedbałem rodzinę i zdrowie, bo dużo siedziałem za biurkiem. Wcześniej, gdy byłem dyrektorem sportowym, miałem zdecydowanie większe możliwości jeżdżenia z zawodnikami i towarzyszenia im w trakcie zawodów. Czasem trzeba było pójść z chłopakami na konferencję prasową albo nawet przynieść narty czy kurtkę. Chętnie to robiłem i teraz mi tego brakuje — mówił, cytowany przez Onet.
CZYTAJ TAKŻE: Adam Małysz NIE JEST katolikiem. Wielkanoc obchodzi nieco inaczej niż jego współwyznawcy