Martyniuk wyprawił dla syna wesele, na którym alkohol lał się strumieniami, kucharze przygotowywali posiłki na oczach rozbawionych gości, ojciec pana młodego śpiewał świeżo upieczonym małżonkom, a nawet grał na perkusji - w tym samym czasie złodzieje, którzy wzięli sobie za cel jego dom, przystąpili do ataku. Musieli wiedzieć, że Zenka nie będzie wtedy w pobliżu.
Jak donosi Fakt, ostatecznie nic złego się nie stało. Drzwi od balkonu zostały zdewastowane i uruchomił się alarm, który najwyraźniej skutecznie odstraszył mających chrapkę na kosztowności rabusiów. Informację potwierdził sam pan młody w rozmowie z jednym z dziennikarzy:
Policja również nie miała się czym ekscytować, bo poza aktem wandalizmu, na miejscu wszystko było w porządku. Dobrze, że nic się nie stało!