Ostatnia droga partnera Ireny Santor. Pożegnali go rodzina i przyjaciele
Pod koniec listopada media obiegła smutna wiadomość. Zmarł Zbigniew Korpolewski, wieloletni partner Ireny Santor, który u boku artystki trwał ponad 20 lat. Ostatnie pożegnanie mężczyzny odbyło się w poniedziałek w kościele pw. św. Jozafata przy ul. Powązkowskiej.
Kondukt żałobny ruszył do rodzinnego grobu na Cmentarzu Wojskowym. Za trumną kroczyła pogrążona w żałobie piosenkarka oraz najbliższe osoby z jego otoczenia. W korowodzie żałobnym pojawili się także m.in. Zofia Czerwińska, Andrzej Rosiewicz i Jolanta Kwaśniewska.
Na cmentarzu głos zabrała córka zmarłego – Katarzyna Korpolewska. W krótkiej, ale bardzo wzruszającej przemowie, przypomniała jego zasługi. Podkreśliła także, że był doskonałym ojcem:
Jestem z ciebie dumna tato. Kocham cię i wierzę, że się spotkamy.
Na zakończenie uroczystości, na cmentarzu rozbrzmiał utwór Franka Sinatry My way.
Partner Ireny Santor nie żyje
Zbigniew Korpolewski zmarł 25 listopada. O jego śmierci, za pośrednictwem TVP Info, poinformowała pogrążona w żałobie córka.
Chociaż Santor i Korpolewski nigdy nie wzięli ślubu, darzyli się niezwykłym uczuciem. Przeżyli razem 20 długich lat, nazywając się "mężem" i "żoną". Nie potrzebowali jednak żadnego papierka czy uroczystości, która potwierdziła by ich uczucie.
Nic więc dziwnego, że dla piosenkarki mijające dni także były bardzo trudne.
Staram się być dzielna, ale jest mi bardzo trudno. Proszę wszystkich o wybaczenie. Bo w najbliższym czasie znacznie ograniczę swoją aktywność – powiedziała jednemu z tabloidów Irena Santor
Mężczyzna zmarł w wieku 84 lat.