Informacja o tym, że Edyta Górniak trafiła do szpitala zelektryzowała media i jej fanów. Piosenkarka z tego powodu musiała przesunąć koncert w Płocku, który miał się odbyć w zeszłą sobotę.
Na szczęście gwiazda czuje się już lepiej, ale wciąż musi bardzo o sobie dbać. O powodach chwilowej niedyspozycji opowiedziała na kanapie programu śniadaniowego.
Poziom osłabienia i brak odporności spowodował, że zaczęłam się bardzo źle czuć. Chcę też powiedzieć, bo też czytałam różne komentarze: żaden lekarz nie jest winny, nikt mnie nie zmuszał, żeby zażywać jakieś leki, ja je przyjęłam świadomie. Ponieważ nie zażywam chemii, gdyż w Stanach są leki dużo bardziej stężone, ludzie mają większą wagę w Stanach, więc ta dawka, którą przyjęłam spowodowała, że spadło moje ciśnienie - wyjaśnia.
To doświadczenie zmieniło myślenie Edyty. Wokalistka podjęła decyzję, ze od teraz będzie zawsze zabierała ze sobą syna, bo wie jak ważne jest mieć przy sobie najbliższe osoby.
Nie zatrzymała się akcja serca, ale spowolniła się. Miałam okropne myśli, nabrałam pokory. Raczej już nie będę latała bez mojego syna, raczej już nie będę latała sama bo cóż z tego że się ma ubezpieczenie, jednak różne rzeczy się zdarzają i jak się jest tak daleko od domu i jest się z obcymi osobami w większości, to się ma dużo różnych przemyśleń... Nie chce się rozczulać nad sobą, nie jestem tą osobą, która będzie wystawiała zdjęcia z kroplówkami, ale dziękuje za wszystkie słowa troski - dodała.
Kiedy prowadzący usłyszał te słowa zasugerował, że diwa powinna odpocząć i zadbać o siebie. Ale ona słyszeć to rozpłakała się i powiedziała:
Ja proszę państwa kocham ludzi i całe moje 25 lat z pełnym oddaniem kocham dawać muzykę ludziom- to jest moja misja, to jest moje szczęście, mój sens życia. Więc ja nie zejdę ze sceny...- przyznała ze łzami w oczach.
Na zakończenie piosenkarka zaprosiła wszystkich na swój najbliższy koncert do Płocka. Wybieracie się?