Zamieszanie podczas pogrzebu Wojciecha Morawskiego. Żałobnicy byli skonfundowani
Według relacji dziennikarzy "Faktu" podczas pogrzebu Wojciecha Morawskiego doszło do nietypowej sytuacji. Część uczestników ceremonii udała się na inną nekropolię. Na miejscu podjęto decyzję, by poczekać na pozostałych żałobników.
W ubiegły piątek, 3 kwietnia, media obiegła informacja o śmierci Wojciecha Morawskiego. Tragiczną wieść przekazał Zbigniew Hołdys za pośrednictwem Facebooka. W rozmowie z Jastrząb Post zdradził, że współzałożyciel zespołu Perfect odchodził powoli.
Wojtek od kilku lat chorował neurologicznie. Nie wiem, jaka była dokładna przyczyna śmierci, w każdym razie chorował neurologicznie, z coraz większym trudem się poruszał, z trudem mówił. To było gaśnięcie, dosyć powolne i trudne - powiedział w rozmowie z naszą dziennikarką, Katarzyną Kozidrak.
Ksiądz upomina uczestnika pogrzebu Bożeny Dykiel
Nietypowa sytuacja na pogrzebie Wojciecha Morawskiego
W piątek, 10 kwietnia, odbyło się ostatnie pożegnanie Wojciecha Morawskiego. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami po mszy miał się odbyć przejazd na Cmentarz parafialny św. Trójcy w Ząbkach. Według relacji "Faktu" właśnie tam udała się część osób uczestniczących w ceremonii.
Ostatecznie muzyk został pochowany na nekropolii przy parafii Miłosierdzia Bożego w Ząbkach. Dziennikarze wspomnianego dziennika dotarli do informacji, że podjęto decyzję, by poczekać na pozostałych żałobników.
Szczególny charakter pogrzebu Wojciecha Morawskiego
Przypomnijmy, że przed ceremonią zapowiadano, że pogrzeb współzałożyciela zespołu Perfect będzie miał szczególny charakter. Tomasz Kopeć w rozmowie z "Faktem" wspominał, że podczas ceremonii nie zabraknie akcentów muzycznych.
Całe środowisko muzycznych przyjaciół Wojtka pożegna go w sposób wyjątkowy, a to głównie dzięki księdzu Drozdowiczowi i miejscu, którym on dowodzi. Będzie specjalna msza, podczas której z pewnością pojawią się jakieś wątki muzyczne - mówił Tomasz Kopeć, prezes Polskiej Fundacji Muzycznej.