Książkiewicz chciałaby się wyleczyć nie tylko z nałogu tytoniowego. W rozmowie z Jastrząb Post wyznała, że są jeszcze dwie rzeczy, bez których trudno byłoby jej żyć:
Bez telefonu bym za długo nie wytrzymała, bo ja mam taką obsesję, że kiedy nie ma ze mną synka to lubię dzwonić, sprawdzać co on robi i czy wszystko dobrze. I bez internetu... to już jest trochę nałóg.
Ile czasu zajęłoby Weronice porzucenie tych nałogów?
Jest taka teoria, że w 2-3 miesiące można się wyleczyć z każdego uzależnienia, więc myślę, że 3 miesiące i byłabym uzdrowiona jeśli chodzi o uzależnienie od internetu, Facebooka i innych takich rzeczy.
Większości z nas przydałoby się podjęcie wyzwania zminimalizowania czasu, który spędzamy w sieci. Może to dobre postanowienie noworoczne?