Skolim na celowniku katolickiego portalu. Z oburzeniem zareagował na zarzuty w kwestii wiary
Konrad Skolimowski znalazł się w centrum gorącej dyskusji po tym, jak jeden z katolickich portali zakwestionował szczerość jego religijnych deklaracji. Muzyk, który od lat otwarcie mówi o swojej wierze, został oskarżony o budowanie wizerunku opartego na kalkulacji. Artysta nie pozostawił tych zarzutów bez odpowiedzi i postanowił jasno przedstawić swoje stanowisko.
Skolim od dawna podkreśla, że wiara jest dla niego ważnym elementem życia. W mediach społecznościowych pokazuje symbole religijne, a przed koncertami wykonuje znak krzyża. W wywiadach nie unika tematów duchowych i otwarcie przyznaje, że inspirację do działania czerpie z chrześcijańskich wartości. Tym większe poruszenie wywołała publikacja, w której zasugerowano, że jego pobożność może być jedynie przemyślaną strategią marketingową.
Zenek Martyniuk o „Disco Star”, disco polo i Skolimie. Czy jest fanem jego muzyki?
Katolicki portal podważa autentyczność wiary Skolima
Artysta wielokrotnie opowiadał o swoich duchowych poszukiwaniach, podkreślając, że jako młody człowiek szukał autorytetu, który nada jego życiu kierunek. W rozmowie z "Wprost" mówił wprost o wierze, wyznając, że Jezus może być idolem dla młodych ludzi.
Szukałem idola, autorytetu, mając 20 lat. No i zastanawiałem się, czy szukać sobie wśród piłkarzy, aktorów, muzyków. Jestem osobą wierzącą, to chyba Pan Jezus jest moim idolem.
Mimo tych deklaracji jego twórczość – szczególnie teksty piosenek o swobodnym, czasem erotycznym charakterze – stała się przedmiotem krytyki części środowisk katolickich. W felietonie opublikowanym przez portal Deon.pl poddano w wątpliwość autentyczność jego postawy, sugerując rozdźwięk między scenicznym wizerunkiem a deklarowanymi wartościami.
Skolim mocno odpowiada na zarzuty. "Jak można?"
Skolim postanowił odnieść się do tych opinii w rozmowie z Radiem Eska. Przyznał, że rozważał, czy w ogóle komentować sprawę. Muzyk najpierw stwierdził, że nie zamierza komentować całej sprawy, jednak jego wypowiedź nie pozostawia złudzeń, co myśli o całej tej sprawie.
Zdecydowałem, że najmądrzejsze będzie, jeśli tego nie skomentuję. Jak można mierzyć wiarę drugiego człowieka?
W dalszej części wypowiedzi podkreślił, że najważniejsza jest dla niego autentyczność i realny wpływ na ludzi.
Jeśli ja od księży dostaję feedback, że super, że jestem dobrym człowiekiem, mogę być przykładem dla innych ludzi, to jest mi ciepło na sercu – wyznał.
Nie ukrywa, że popełnia błędy, ale uważa, że konsekwencja w działaniu i dobre intencje mają znaczenie. Zaznaczył również, że dobro można czynić niezależnie od przynależności parafialnej czy regularności praktyk religijnych.
Uważam, że warto być dobrym i przyzwoitym człowiekiem. To, jak ktoś będzie moją wiarę oceniał... Nie wchodzę w polemikę – podsumował, dając do zrozumienia, że ostateczny osąd pozostawia Bogu, a nie publicystom.