Sąsiad artysty, który mieszka obok niego od 10 lat wyjawił, że George wcale nie prowadził imprezowego stylu życia. Denerwuje się, kiedy czyta o tym, jak to nie bawił się znany muzyk. Dodał także, że dzikie przyjęcia, gdzie był nadmierny hałas występowały jednorazowo. Mężczyzna zaprzecza również, że pod domem Michaela były widywane ostatnio karetki czy radiowozy policji. Wokalista wykazywał szczere chęci walki z nałogiem.
I w co mamy uwierzyć?