Według ustaleń policji, mężczyzna miał na siebie wylać benzynę i się podpalić. Zmarł na miejscu. Do tragicznego zdarzenia doszło 9 lutego. Świadkowie zdarzenia donoszą, że wszystko rozegrało się około 3 nad ranem.
W pierwszych chwilach po zdarzeniu, podejrzewano, że incydent mógł być rodzajem ataku terrorystycznego, jednak zaprzeczył temu rzecznik policji:
Na tym etapie można wykluczyć udział osób trzecich. Nie podejrzewamy, aby ten incydent związany był z akcjami organizowanymi przez terrorystów.
W chwili zdarzenia, w domu nie było nikogo z książęcej rodziny.