Oskar Wojciechowski wywołał aferę po wywiadzie, którego kilka tygodni temu udzielił Magdzie Mołek. Mąż Klaudii Halejcio w trakcie rozmowy z Magdą Mołek stwierdził, że wielu ludzi tłumaczy swoje lenistwo depresją. "W dzisiejszym świecie wszystko nazywane jest depresją. A ile jest ludzi, że komuś się po prostu nie chce, mają to wszystko (...) w du*ie? (...) Wszyscy nagle mają jakieś przypadłości, a jest wielu ludzi po prostu leniwych, bez celu" – powiedział. Jego słowa rozjuszyły opinię publiczną, a on sam później utrzymywał, że "pod płaszczem depresji chowa się armia ludzi, którzy nie są chorzy, tylko wygodni". Teraz znów zabrał głos w sprawie depresji.
Klaudia Halejcio była PRZERAŻONA pobytem Oscara w szpitalu. "Gonimy za pewnymi rzeczami, MAMY TYLE STRESÓW I NAPIĘĆ"
Oskar Wojciechowski znów prawi o depresji. Zestawił ją z epilepsją
Oskar Wojciechowski we wpisie na Instagramie powołał się na badania organizacji WHO, która zbadała, że "depresja dotyczy 3,8 proc. populacji świata". Później omówił badania Johnsa Hopkinsa, który "przebadał ponad 5 tys. osób z tą diagnozą złotym standardem diagnostyki i okazało się, że 61 proc. z nich nie miało depresji". Dodał:
Czyli realnie mówimy o ok. 1,5 proc. populacji. Wiesz, ile ludzi na świecie ma epilepsję? 1,2 proc. Prawie tyle samo. Ale jakoś nikt nie mówi: "Mam epilepsję", bo miał zły tydzień. Nikt nie pisze tego na Instagramie, żeby wytłumaczyć, dlaczego nie chce mu się wstać z kanapy.
"Bo na epilepsji nie da się zbudować estetycznej etykiety. A na depresji da się. I właśnie o tym była cała moja wypowiedź. Nie o tym, że depresja nie istnieje. O tym, że słowo »depresja« zostało rozmydlone do poziomu, w którym nic już nie znaczy. I przez to ludzie naprawdę chorzy przestają być traktowani poważnie" – stwierdził mąż Klaudii Halejcio we wpisie, w którym zestawił depresję z padaczką.