Nieprzytomnego Włocha odwieziono do szpitala. Na miejscu od razu podłączono go do aparatury podtrzymującej życie. Nie odzyskał przytomności. Lekarze, po 5 dniach stwierdzili śmierć mózgu z niedotlenienia. Rodzina zmarłego zgodziła się na oddanie organów.
Prokuratura już wszczęła śledztwo w sprawie ewentualnych zaniechań przy organizacji spektaklu. Bliscy Raphela Schumachera zapewniają, że nie nosił się z zamiarem samobójstwa, był zadowolony z życia i pełny aktorskich marzeń.