Najpierw w rozmowie z Przeglądem Sportowym ostro skrytykował okładkę Newsweeka i stanął w obronie swojej ukochanej Anny Lewandowskiej:
Naprawdę normalnym ludziom nie spodobało się, że szukałem pocieszenia u Ani, czy ktoś im tak powiedział i duża część to podchwyciła? Po każdym meczu tak jest – idziesz się cieszyć lub szukasz pocieszenia u bliskich. Przecież to trwało 30 sekund, a w szatni byłem szybciej niż niektórzy piłkarze. Co to zmieniło? To szukanie dziury w całym. Rozumiem, gdy ktoś powie, że zagrałem źle, bo to prawda. Ale danie buziaka osobie, która rozumie, jak wiele poświęciłem i jak boli porażka w sporcie, bo sama jest sportowcem? – skwitował
...a teraz, jeśli wierzyć niemieckiemu Bildowi, postawił ultimatum władzom Bayern Monachium.
Piłkarz nie wyobraża sobie powrotu do treningów, zanim nie dojdzie do spotkania z szefami klubu - twierdzi "Bild"
Chodzi o zachowanie władz klubu podczas nagonki na Lewandowskiego. Robert uważa, że jego szefowie powinni byli zareagować na złośliwe artykuły, stanąć po jego stronie i uciąć cały ten medialny cyrk.
Myślicie, że odejdzie, jeśli jego dobre imię nie zostanie oczyszczone?