W rozmowie z Magdaleną Rigamonti Małgorzata Rozenek-Majdan zaznaczyła, że wiara jest dla niej stałym i ważnym elementem życia, niezależnie od tego, jak układały się jej prywatne sprawy. Podkreśliła, że poczucie duchowości daje jej siłę i nie ma wątpliwości co do istnienia Boga. Jednocześnie przyznała, że trudniejsze jest dla niej przeżywanie religijności we wspólnocie oraz to, co nazywa "zbiorowym" poszukiwaniem w sferze duchowej.
ZOBACZ TEŻ: Olka Szczęśniak dostała OBRZYDLIWĄ wiadomość od fanatyka religijnego. Ostra odpowiedź stand-uperki
WIDEOAnna Mucha o byciu jurorką w "TzG". "Myślę, że idealnie się do tego nadaję". Czy dostała propozycję?
Radosław Majdan o Kościele
Radosław Majdan zwrócił natomiast uwagę na to, że jego relacja z Kościołem zmieniała się wraz z dojrzewaniem. Opisywał, że dzieciństwo i młodość wiążą się zwykle z naturalnym uczestnictwem w życiu religijnym: prowadzą do tego rodzice, pojawiają się wydarzenia takie jak komunia i poczucie przynależności do wspólnoty. Z czasem, gdy człowiek staje się dorosły i zakłada rodzinę, zaczyna jednak inaczej oceniać przekazy i narracje, które do niego docierają.
Ja bym to określił jako zawód wynikający z radykalnych treści. Bo rzeczywiście, jest coś takiego, że jak jesteś dzieckiem, rodzice zaprowadzają cię do kościoła, masz komunię, uczestniczysz w tej społeczności itd. Później zaczynasz być dorosłym człowiekiem i zaczynasz oceniać narrację. Tym bardziej, kiedy zakładasz rodzinę - wyznał.
Radosław Majdan poruszył temat Kościoła i in vitro
Majdan podkreślił, że w przypadku jego rodziny dyskusja o in vitro nie jest tematem abstrakcyjnym ani wyłącznie światopoglądowym. Zasygnalizował też, że jeśli Kościół nie akceptuje narodzin dzięki in vitro, to w przyszłości ich synowie - gdy będą dorośli - sami zdecydują, czy chcą należeć do tej wspólnoty.
W naszym przypadku, kiedy mamy dzieci z in vitro, to jest bardzo osobista sprawa. Możesz czuć zawód, jeśli instytucja kościoła nie rozumie, czy neguje, nie traktuje ich poważnie. To nie jest nasz manifest przeciwko kościołowi, to jest nasze zdanie. (...) Uważam, co jest uczciwe, że jeśli Kościół nie akceptuje narodzin in vitro, to być może, jak nasi chłopcy będą dorośli, to oni sami stwierdzą, czy chcą być w tej społeczności, czy nie.