Synowie Karoliny Malinowskiej i Oliviera Janiaka to niezłe urwisy! Modelka przyznała się, że postawili ją w bardzo kłopotliwej sytuacji...
Synowie Karoliny Malinowskiej i Oliviera Janiaka to niezłe urwisy! Modelka przyznała się, że postawili ją w bardzo kłopotliwej sytuacji...
Karolina Malinowska to kobieta pracująca na kilka etatów - jest dziennikarką, byłą modelką, a na co dzień żoną i mamą trójki chłopców. Gwiazda dzieli się swoimi codziennymi, zwykłymi przeżyciami na łamach bloga. Na jej stronie nie raz pojawiły się już posty opowiadające zabawne sytuacje z jej życia zawodowego i rodzinnego. Dowiedzieliśmy się między innymi jak Karolina walczyła o tornister w jednym z supermarketów, oraz jak jej małżonek, Olivier Janiak nie potrafił obsłużyć blendera i tym samym zrobił w kuchni mały bałagan.
Karolina Malinowska o Bożym Narodzeniu 2015
Karolina Stęclik
Udostępnij
W swoim najnowszym poście modelka opowiedziała zabawną historię, jaka miała miejsce podczas wycieczki klasowej jej najstarszego syna, Fryderyka.
Gwiazda wraz z gromadką dzieci udała się na spacer do lasu. Kiedy wychowawczyni Fryderyka przygotowała dla swoich podopiecznych kubek z "zapachami lasu" syn Malinowskiej zaskoczył wszystkich swoim zachowaniem.
Podczas gdy inne dzieci wymieniały składniki, które znajdowały się w kubeczku, Fryderyk stwierdził, że kubeczek pachnie... gównem!
Dziewczynki wymieniają więc grzecznie – żołędzie, igiełki, listki, grzyby i inne leśne pierdoły. Chłopcy zaczynają wtrącać niewinnie „kupa wiewiórki”, aż kubeczek dochodzi do mojego starszaka. Fredek z miną sommeliera wącha plastikowy kubek i na pytanie „A tobie czym to pachnie chłopczyku?” z pełną powagi miną odpowiada „Gównem. Pachnie jak gówno”. W tym momencie byłam koloru czerwonych liści na ściółce.
Gwoździem do trumny był komentarz młodszego syna gwiazdy, Christiana:
Wszystkie pozostałe dzieciaki wybuchnęły śmiechem, po czym kubek trafił w ręce Christiana, który stwierdził iż jego zawartość pachnie „trochę jak żołędzie, a trochę jak… gówno”. No cóż… Moim zdaniem też tak pachniało, ale to inna historia.
Domyślamy się, że Karolina musiała czuć się co najmniej niezręcznie w tej sytuacji. Na szczęście gwiazda ma dystans do siebie i swoich dzieci i skomentowała sytuację w zabawny sposób:
Dobra, pomyślałam o Magdzie Gessler i Jej ekspresji językowej i dałam sobie spokój. W końcu kubek pachniał gównem i taka prawda. Powiedziałam tylko Fredkowi, że tak się nie mówi. Przyjął to ze smutną miną i przeprosił… Dobra. Niech idzie! Ale jak wdepnie w jakieś psie „g”, to sam myje buty.
Wygląda na to, że Magda Gessler była kołem ratunkowym dla Christiana i Fryderyka ;)
Ciekawe, czy po tej sytuacji Karolina zechce jeszcze kiedykolwiek towarzyszyć swoim synom podczas szkolnej wycieczki...