Kristine Arzumanian to twórczyni cyfrowa, którą w sieci obserwuje już ponad milion osób — głównie na TikToku, gdzie jej krótkie, humorystyczne filmiki regularnie zdobywają setki tysięcy wyświetleń. Pochodzi z Armenii, ale od lat mieszka w Polsce, tu tworzy treści i tu zbudowała swoją społeczność. Prowadzi też zarejestrowaną w Polsce działalność gospodarczą, w ramach której zajmuje się produkcją treści, reklamą i współpracami komercyjnymi. Ostatnio jednak głośno o niej nie z powodu filmików, lecz sposobu, w jaki odpowiada na hejt.
Weronika Schreiber o krzywdzących komentarzach. "Nie spodziewałam się takiej fali hejtu"
Influencerka mierzy się z hejtem i publikuje screeny
Kristine Arzumanian od tygodni regularnie udostępnia na Facebooku screeny hejterskich wiadomości i komentarzy, które dostaje. Internauci wyśmiewają jej wygląd, pochodzenie, akcent, wagę i to, jaki content tworzy.
Influencerka jednak się nie cacka — zamiast ukrywać wpisy, publikuje je wraz z imionami i nazwiskami autorów, bez żadnego zamazywania.
Nie wszystkim podoba się sposób walki z hejtem, jaki stosuje Kristine
Choć wielu internautów popiera jej działania, nie brakuje głosów krytyki. Jedna z osób napisała pod jej postem długi komentarz, który szybko zebrał ponad sto odpowiedzi:
Po co ty publikujesz te wszystkie odpowiedzi na to? Bo oczekujesz przyklasku? Chęć upokorzenia kogoś? Czy też może podbudowania swojego ego? Szczerze mówiąc, raz na jakiś czas scrolluję sobie FB i za każdym razem widzę, że komuś odpowiadasz na te komentarze. Serio aż tak nisko masz samoocenę, że musisz na każdy komentarz odpowiadać i dzielić się tym z innymi?
A to tylko jeden z wielu podobnych głosów. "Znowu się żalisz, nuda już" "Chyba wiedziałaś, na co się piszesz, zarabiając między innymi na swoim wyglądzie" — piszą inni. Część internautów uważa, że publikowanie danych hejterów to "przegięcie" i że influencerka powinna ignorować negatywne wpisy zamiast je nagłaśniać.
Jednocześnie pod jej postami pojawia się równie silna fala wsparcia.
"Jak publikujesz komentarz w internecie, to musisz się liczyć z tym, że jest publiczny", Jeśli nie będziesz piętnować hejtu, to on będzie się rozlewał szerzej","Jak dla mnie niech robi to dalej. Może w końcu skończy się patosieć, gdzie młodzież bierze z tego przykład i nie umie się normalnie zachowywać","Dziewczyna sobie coś nagrywa, a tu tyle jadu. Ubiera się tak, jak jej wygodnie — jej ciało, jej wybory. To, że ci się nie podoba, nie daje prawa, żeby tak ją opluwać jadem. Opamiętajcie się. Wstydu oszczędźcie","Po Twoim profilu widać, jak bardzo niektórzy faceci są popsuci z frustracji, niedowartościowania i zwykłej ludzkiej zazdrości" — czytamy.