Piotr Fronczewski w młodości. Z mamą zapalił pierwszego papierosa. Ojciec był surowy
Piotr Fronczewski to niekwestionowana legenda polskiego kina. W poniedziałek, 8 czerwca skończył okrągłe 80 lat. Aktor w wywiadach, ale i swojej książce chętnie wraca do przeszłości. W jego wspomnieniach obok szkolnych przygód pojawiają się też domowe emocje - surowy ojciec, ukochana mama i rzeczy, których lepiej było nie mówić dorosłym.
Piotr Fronczewski to bezapelacyjnie jeden z najwybitniejszych i najwszechstronniejszych artystów w historii polskiej kinematografii i teatru. Od kultowego Pana Kleksa, przez rozbawiającego do łez Franka Kimono, aż po uwielbianego przez graczy narratora – jego kariera to fascynująca podróż przez dekady popkultury. Jednak równie poruszająca, co imponujący dorobek artystyczny, jest jego historia rodzinna. Pełna ciepła relacja z mamą, a także nieco bardziej skomplikowana z ojcem, ukształtowały go nie tylko jako aktora, ale przede wszystkim jako człowieka.
Iwona Pavlović o wysokości swojej emerytury. "Te pieniądze mi się należą"
Ojciec Piotra Fronczewskiego wiele przeszedł w trakcie wojny
Fronczewski wielokrotnie opowiadał, że w domu najbliżej było mu do mamy Bogny. O ojcu, Władysławie, mówił jako o człowieku surowym, budzącym respekt i lęk. Jego rodzice są z pokolenia, które przeżyło II wojnę światową. Rodzice nie opowiadali mu wprost o tym okresie, ale z urywków rozmów dorosłych dowiedział się, że jego tata przeszedł przez obozy koncentracyjne - Gross-Rosen, Mauthausen i Leitmeritz, a nawet musiał wykonać wyrok na więźniu, który donosił Niemcom.
To była trwająca ponad dwa lata golgota. W tej wędrówce "turystycznej" od obozu do obozu był wielokrotnie katowany. Skutkiem jednego z tych pobić było ropne zapalenie mózgu, potem jakaś eksperymentalna trepanacja czaszki. (...) W czasie wojny ojciec był wykonawcą wyroku śmierci w obozie, a może to było wcześniej, na Pawiaku, nie jestem pewien. Chodziło o współwięźnia, który był konfidentem Niemców. Trzeba go było zlikwidować, żeby nie zdradził Niemcom jakiejś tajemnicy. Ojciec został wyznaczony na egzekutora i zrobił to, co było trzeba — opowiadał aktor w książce "Ja, Fronczewski".
Dzieciństwo i rodzice Piotra Fronczewskiego
Aktor wielokrotnie w wywiadach czy w swojej książce "Ja, Fronczewski" wspominał swoje lata młodości i dzieciństwo. Jedna z najbardziej nietypowych scen dotyczy... palenia papierosów. Fronczewski opowiadał, że pierwszy "oficjalny" papieros pojawił się w jego życiu za wiedzą mamy, gdy miał 12 albo 13 lat. Wtedy też, po dłuższym okresie podbierania ich rodzicom, został przyłapany przez matkę. Ta jednak nie skarciła syna, a zapaliła z nim.
I tak przy otwartym kuchennym oknie wspólnie sobie zapaliliśmy, a mama uczyła mnie puszczać kółka. (...) Mama była całym moim światem. Byłem w nią wpatrzony jak w obrazek - wspominał w książce Piotr Fronczewski.
Z dzieciństwa zapamiętał też kilka sytuacji związanych z tatą, jednak te nie są tak pozytywne, jak w przypadku ukochanej mamy. Były bowiem momenty, gdy młody Piotr zdenerwował ojca i wtedy ten wymierzał mu karę - bił go pasem. Aktor nie ukrywa, że do dziś pamięta ten lęk, który towarzyszył mu w tamtych momentach.
Tata nosił pas przy spodniach, na biodrach, ja musiałem klęknąć przy tapczanie, opuścić spodnie, pupa goła, i były klapsy, no, był pas. To nie było nawet jakoś bardzo bolesne, ponieważ nie na tym ojcu zależało, jak podejrzewam, ale było to wykonanie wyroku z całym ceremoniałem, który napawał mnie panicznym strachem. Ten lęk pamiętam do dziś - wyznał aktor.