Paweł Pawlikowski, reżyser Idy, krytykuje nominację filmu do Oscara

"Oscar to nie jest szczyt moich marzeń"

Obrazek

Ida jest nominowana do Oscara aż w dwóch kategoriach. Za film nieanglojęzyczny oraz za zdjęcia. Reżyser filmu Paweł Pawlikowski, dla Gazety Wyborczej, skomentował nominację. Dla każdego nominacja do nagrody byłaby szczytem jego marzeń i aspiracji, ale nie dla Pawła, który ma większe i niec0 odmienne ambicje.

Jakby Oscar był szczytem moich marzeń! Dla mnie dużo ważniejsze były Europejskie Nagrody Filmowe, trochę w Polsce niedoceniane. Ale u nas jesteśmy strasznie zapatrzeni w Amerykę. Świat, w którym kino sprowadzałoby się do Oscarów, byłby bardzo smutny - powiedział reżyser.

Reżyser bardzo chwali Agatę Kuleszę i Agatę Trzebuchowską. Cieszy się, że usłyszał o nich świat.

Cieszę się, że dzięki "Idzie" świat odkrył Agatę Kuleszę - wielka aktorka, wreszcie doceniona. Ale też Agatę Trzebuchowską, która nigdy wcześniej filmów nie robiła. Mówimy: film Pawlikowskiego, ale to przecież zasługa całej ekipy, od producentów po osoby wózkarzy. Z tego powodu ta nominacja cieszy. Ale nie nadmuchujmy balonu: dostanie nagrodę czy nie dostanie? Świat, w którym kino sprowadzałoby się do Oscarów, byłby bardzo smutny - powiedział reżyser.

Trudno się z reżyserem Idy nie zgodzić. W oscarowej konkurencji w szranki idą filmy trikowe i komercyjne, ale też campowe. A sztuka campowa przyzwyczaiła nas do siebie i stała się sztuką samą w sobie. Zinterpretowana i zdefiniowana przez wybitną amerykańską intelektualistkę Susan Sontag jest dziś nie tyle kiczem, ile wytworem postmodernizmu.

Pomimo tego, połechtała by nas złota figurka przywieziona do Polski .

Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!