Sebastian Fabijański o dorastaniu w cieniu alkoholizmu taty. "Półtora roku po śmierci ojca wylądowałem w szpitalu psychiatrycznym"
Sebastian Fabijański jako aktor zadebiutował w 2009 roku, gdy wcielił się w epizodyczną rolę Majkela w Plebanii. Od tamtego czasu jego kariera nabrała rozpędu. Zagrał w wielu produkcjach, wśród których warto wspomnieć choćby Kobiety mafii oraz Botoks.
Od 2020 roku Fabijański łączy karierę aktorską z muzyczną. Wydał album Prymityw. W tym samym roku Sebastian także został ojcem. Wraz z Maffashion kilka miesięcy temu powitali na świecie synka, Bastiana, więcej pisaliśmy o tym tutaj.
Tworzą jedną z najbardziej skrytych par w show-biznesie, za to nie szczędzą informacji na temat projektów zawodowych. Tym bardziej zdziwiło fanów aktora, że aż tak bardzo otworzył się w rozmowie z Filipem Nowobilskim.
Sebastian Fabijański w szczerym wywiadzie o dorastaniu i wpływie ojca alkoholika na jego życie
Sebastian Fabijański gościł w internetowym programie Duży w maluchu. Podczas podróży fiatem 126p, otworzył się na temat swojej przeszłości. Jak wyglądało dorastanie w jego domu? Zaczął od mocnego wyznania:
Jestem DDA - powiedział.
Następnie kontynuował:
Emocjonalnie to raczej była rodzina włoska. Dużo było krzyków i awantur. Moja mama jest z tych walczących kobiet. To sprawiło, że ja jakoś zawalczyłem o swoje życie. To ona wypychała mnie na castingi, ja byłem sceptyczny. Mogłem odbić w tryb imprezowy i awanturniczy. Byłem stygmatyzowany przez to, że wyglądam, że mam więcej pieniędzy - mowił.
Sebastian zdradził, że jego ojciec był alkoholikiem. Nie ukrywał, że miało to duży wpływ na jego dorosłe życie.
Mój ojciec był alkoholikiem. Jedyne, co pozytywne w tym, że był alkoholikiem, to to, że pił w domu. Nie wchodził w cug. Problem alkoholowy w mojej rodzinie jest dosyć powszechny. Ja na szczęście przestałem w ogóle pić. To się wydarzyło bardzo naturalnie - powiedział.
Fabijański przyznał, że przez alkoholizm ojca jako dziecko nieustannie czuł się niepewnie i przez to dziś jest uzależniony od emocjonalnego rollercoastera, który stanowił nieodłączny element jego dorastania. Wyznał, że ukojenie daje mu praca.
Być może jestem obciążony emocjonalnie i genetycznie dużym napięciem lękowym. Mam nadzieję, że przerwę ten alkoholowy łańcuch w mojej rodzinie. Realizuję ten problem artystycznie. Mój syn, mam nadzieję, że będzie tego pozbawiony i będzie czysty.
Sebastian powiedział, że po śmierci ojca jego problemy nasiliły się na tyle, że uniemożliwiały mu normalne funkcjonowanie. W końcu postanowił zgłosić się na leczenie. Od momentu opuszczenia szpitala psychiatrycznego Fabijański uczęszcza na terapię.
Półtora roku po śmierci ojca wylądowałem w szpitalu psychiatrycznym. Byłem tam trzy miesiące, to była moja decyzja. Silne zaburzenia lękowe ze stanami depresyjnymi uniemożliwiające codzienne funkcjonowanie. Ja już nie byłem w stanie wyjść z domu. Bałem się swojego cienia - wyznał.
Aktor korzysta ze wsparcia i uczęszcza na terapię:
Mam leki w plecaku, ale nie sądzę, że skorzystam. Ostatnimi laty życie przeorało mnie dość mocno. Chodzę na terapię po pobycie w szpitalu. Gdyby nie te wszystkie rzeczy, które robię, musiałbym pić. Przed pójściem do szpitala, stałem na pasach. Jechały bardzo szybko samochody i miałem takie myśli, żeby wejść na ulicę - dodał.
Wyznanie tylu intymnych szczegółów na temat przeszłości i zdrowia psychicznego z ust tak skrytej osoby jak Fabijański zaskakuje. Być może głośne, publiczne nazwanie problemów pomoże w terapii?